www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Aktualności
sobota, 22 maja 2010 r., godz: 17:30
Hasło „Puchar jest nasz” odchodzi do historii jako niespełnione marzenie. Niestety Portowcom nie udało się pokonać faworyzowanej Jagiellonii i krajowy Puchar pojechał na wschód Polski.
Finałowi towarzyszyła wspaniała atmosfera. Kibice z dwóch przeciwległych łuków od pierwszych minut robili wszystko by pomóc swoim pupilom. Mimo głośniejszych fanów ze Szczecina, od pierwszych minut na boisku lepiej wyglądali podopieczni Michała Probierza. Już w drugiej minucie Kamil Grosicki przedarł się lewym skrzydłem i oddał groźny strzał. Jednak Grosickiemu zabrakło w tej akcji – z resztą jak i w całym meczu – skuteczności. Chwilę później w polu karnym Portowców znalazł się Tomasz Frankowski, ale piłka po jego strzale nie znalazła drogi do bramki. Wyraźnie zdenerwowana Pogoń chciała się zrewanżować i w kolejnych minutach miała swoje okazje. Pierw głową strzelał Mysiak, ale ważne wydarzenie miało miejsce w 12. minucie. Olgierd Moskalewicz podał górą piłkę do Marcina Bojarskiego, który znajdował się w polu karnym i po chwili padł na murawę. Mimo protestów zawodników Dumy Pomorza, sędzia Małek nie zdecydował się wskazać na jedenasty metr i ukarał jeszcze Bojarskiego żółtą kartką. W 25. minucie bardzo dobrą okazję do otwarcia wyniku finałowego spotkania miał Tomasz Frankowski, który przed sobą miał jedynie Janukiewicza i jego bramkę. W porę jednak wrócił Omar Jarun i efektownym wślizgiem uratował drużynę. W kolejnych minutach obraz gry nie uległ zmianie. Jaga była lepsza i dążyła do zdobycia premierowej bramki, ale świetnie spisywał się Radosław Janukiewicz, który wiele razy naprawiał błędy kolegów.
Kibice Dumy Pomorza widząc Pogoń słabszą od rywala liczyli, że po przerwie drużyna wyjdzie odmieniona i bardziej zdyscyplinowana. Błędy w obronie popełniane przez zawodników Portowców w końcu musiały dać radość Jagiellonii. W 49. minucie po rzucie rożnym podopieczni Piotra Mandrysza zapomnieli o kryciu dwóch zawodników. Osamotniony Jarosław Lato uderzył z 16. metra i sam strzał nie był groźny, ale w polu karnym nie kryty Andrius Skerla zmienił tor lotu piłki i Jaga objęła prowadzenie. W kolejnych minutach rozradowana Jagiellonia dała pograć Pogoni. Portowcy tego nie wykorzystali. W 62. minucie bardzo bliski zdobycia bramki był Maksymilian Rogalski. Po jego ładnym uderzeniu z dystansu piłka odbiła się od poprzeczki. Zawodnicy Mandrysza w ostatnich 20. minutach meczach zachowywali się tak, jakby stracili wiarę w zwycięstwo. Ich powolne ataki, niedokładne podania powoli tworzyły obraz przegranej. Kamil Grosicki był zdecydowanie szybszy od obrońców z Grodu Gryfa i bez problemu tworzył podbramkowe sytuacje. W 75. minucie dosłownie metr przed bramkarzem Pogoni stanął Jezierski, ale instynktowna interwencja Janukiewicza nie pozwoliła na eskalację radości Jagiellonii. Chwilę później Grosicki przebiegł pół boiska i dograł do Jezierskiego, ale napastnik Jagi znów nie zdołał podwyższyć prowadzenia zespołu z Białegostoku. W 90. minucie doszło do bardzo ciekawej sytuacji. Sędzia Robert Małek pokazał kwintesencję swojego talentu. Pierw podyktował rzut karny za faul na Grosickim, ale po chwili zmienił zdanie. Zapomniał jednak o żółtej kartce dla zawodnika Jagi za próbę wymuszenia rzutu karnego. W ogóle defensywa Pogoni oraz Robert Małek to najgorsze elementy bydgoskiego finału. Portowcy byli gorsi i nie można mieć pretensji do fortuny, że to Jagiellonia wywalczyła puchar. Piękna przygoda Pogoni z tymi rozgrywkami skończyła się, a Portowcy polegli na ostatniej prostej.

Bramka:
1:0 Skerla (47)

Składy zespołów:
Pogoń:
Janukiewicz, Nowak ( 60-Nowak), Hrymowicz , Woźniak, Rogalski , Moskalewicz, Jarun, Mandrysz  ( 82-Wólkiewicz), Pietruszka, Mysiak, Bojarski  ( 68-Dziuba)
Jagiellonia: Gikiewicz, Lewczuk ( 67-Burkhardt), Skerla, Grosicki, Hermes, Lato, Mehdi ( 73-Jezierski), Ruz Alexis , Frankowski ( 81-Jarecki), Grzyb, Bruno

 Fotorelacja Pogoń - Jagiellonia 0:1 cz. I [67 zdjęć - autor Cob]
 
Fotorelacja Pogoń - Jagiellonia 0:1 cz. II [45 zdjęć - autor Cob]

foto:  PogonOnline.pl/Cob      źródło:  PogonOnline.pl      autor  mq


wierny 1948   23 maja 2010 r., godz: 15:24

Trzeci finał PP i nic !!! Patrząc obiektywnie to był najgorszy finał w naszym wykonaniu ( część kibiców zwala winę na sędziego ) w przekroju całego spotkania oddaliśmy tylko jeden strzał na bramkę rywala celny w dodatku. Cały sezon wiosenny został przez zespół przespany !!! była szansa na awans i na zdobycie PP. Ciekawe co Mandrysz zrobił w okresie przygotowawczym z drużyną , wygląda to na to że NIC !!! brakuje w zespole zaangażowania woli walki aż do końca oraz kondycji , przecież w tym finale mimo tego że przegrywaliśmy to piłkarze powinni gryść trawę i tak biegać po boisku aby nawet płuca wypluć by doprowadzić do wyrównania a pózniej do wygrania tego spotkania , niestety tego było brak w zespole panie Mandrysz co oznacza że już panu DZIĘKUJEMY !!!.


bohen   23 maja 2010 r., godz: 12:42

BRAWA DLA SEDZIEGO !
BRAWA DLA LATY
PRAWO DLA CALEGO PZPN

KOMPROMITACJA POD WZGLEDEM ORGANIZACYJNYM
WIDAC NA 1 RZUT OKA SEDZIA SPRZEDANY


jaco1973   23 maja 2010 r., godz: 10:56

Mimo porażki uważam FINAŁ PP za SUKCES POGONI w poprzednich finałach z lepszym składem nie udało się sięgnąć po puchar miejmy nadzieje że za rok również zagramy w finale życzę tego wszystkim fanom POGONI SZCZECIN.


gregor39szczecin   22 maja 2010 r., godz: 18:16

Dlaczego My zawsze musimy płakać. Ani awansu ani pucharu. Szkoda.
Mimo wszystko gratuluje dojścia tak wysoko.



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2017   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności