www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Wywiad z Jerzym Podbrożnym
- W dwóch tegorocznych meczach z Radomskiem strzelił pan trzy bramki. To cały pana dorobek tej jesieni. Czy ma pan na RKS jakiś patent?
- Nie mam żadnego sposobu. W dzisiejszym meczu stworzyła się dobra sytuacja, którą wypracował Maciek Kaczorowski, ja się znalazłem w odpowiednim miejscu i wykorzystałem ją.
- Dzisiaj grał pan bardziej z tyłu drugiej linii. Czy po odejściu Dźwigały będzie to pana stała pozycja na boisku?
- Od dłuższego czasu gram na pozycji ofensywnego pomocnika. Dzisiaj jednak zabrakło jeszcze Pawła Drumlaka, dlatego musiałem się trochę częściej cofać. Na tej pozycji gra mi się bardzo dobrze i również mogę strzelać bramki. Może nawet więcej niż napastnik. W moim wieku i przy moim doświadczeniu wolę być dłużej przy piłce, konstruować akcje.
- Przy pierwszym golu idealnie obsłużył pan Dymkowskiego.
- Robert bardzo dobrze ustawił się w tej sytuacji i ułatwił mi to zagranie. A później skutecznie wykończył akcję.
- Po wyrównującej bramce zdobytej przez Sypniewskiego nie mieliście dużo czasu na strzelenie gola. A jednak dopięliście swego.
- Stracona bramka zmobilizowała nas jeszcze bardziej. Chcieliśmy zdobyć te trzy punkty i udało się.
- Nie zdeprymował was nawet podyktowany i odebrany karny?
- Na mnie nie zrobiło to wrażenia, bo ja już w polskiej lidze przed wielu laty przeżyłem podobną sytuację. Mało tego, wtedy dodatkowo sędzia ukarał mojego kolegę z Lecha żółtą kartką, bo nie mógł się pogodzić, że nie będzie strzelał z "wapna".
- Pański gol przesądził o zwycięstwie Pogoni. Ile z pańskich 115 bramek było tak ważnych? Pamięta pan jakieś?
- Wielokrotnie udawało mi się strzelać gole dające mojej drużynie punkty, ale najmocniej utkwił mi w pamięci ten zdobyty dla Legii w meczu z Wartą w Warszawie. W ostatnich sekundach meczu wbiłem piłkę do siatki ustalając wynik na 3:2 dla naszej drużyny.
- Po raz kolejny obejrzeliśmy pański charakterystyczny gest radości. Wiele osób nazywa go "samolocikiem". Podobno błędnie?
- Tak. Ja go nazywam "latawcem". Wszystko na cześć mojego dawnego trenera Ryszarda Latawca, któremu, grając jeszcze w Resovii Rzeszów, obiecałem, że pozdrowię go po strzeleniu bramki w ekstraklasie w specyficzny sposób. Od razu wiedział, o co chodzi.
- Na meczach Pogoni jest coraz mniej kibiców. Jak wy to odbieracie?
- Szkoda, że tak się dzieje. My staramy się robić wszystko, żeby były wyniki. Myślę, że przekonamy kibiców i znów będą licznie przychodzić na nasz stadion.

Rozmawiał: -
Źródło: Super Express
Data: poniedziałek, 17 września 2001 r.
Dodał: JuN

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności