www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Tomasz Judkowiak: Przekonam szkoleniowcą swoją grą
Tomasz Judkowiak - utalentowany bramkarz Pogoni, mający za sobą kilka występów w ekstraklasie, minioną rundę spędził na czwartoligowej ławce rezerwowych.
W ostatnich meczach jesieni częściej pojawiał się na boisku, ale perspektywa kolejnego zmarnowanego półrocza nie napawała optymizmem.
Pojawił się nawet pomysł wypożyczenia go do innego klubu. Odbywały się burzliwe rozmowy z trenerem Marcinem Kaczmarkiem.- Nie chcę być rezerwowym z powodu przepisów! - mówił wtedy Judkowiak, który nie grał, bo Kaczmarek wolał postawić w bramce młodzieżowca (przepisy obligują czwartoligowe zespoły do wystawiania w pierwszym składzie trzech młodych graczy). Czy podobny "problem" będzie miał również w drużynie prowadzonej przez Mariusza Kurasa?
Byłeś zapewne jednym z piłkarzy, którzy bardzo ucieszyli się ze zmiany sztabu szkoleniowego?
- To nie tak. Nabrałem trochę pokory, spokojniej reaguję na pewne sytuacje. Pamiętam też o bardzo ważnej zasadzie, którą wpoił mi kiedyś trener Włodzimierz Obst - "Nigdy nie pal za sobą mostów", także w życiu sportowym. Być może jeszcze kiedyś przyjdzie mi współpracować z Marcinem Kaczmarkiem, po co rozstawać się w złej atmosferze. Ludzie odchodzą z klubów, później wracają...
Chodzi o takie "zabezpieczenie"?
- Nie. Ceniłem trenera Kaczmarka za to, że umiał powiedzieć pewne rzeczy wprost, nie kręcił. W kilku sytuacjach jako człowiek zachował się bardzo OK. Nawet jeśli doszło do jakiejś ostrej wymiany zdań, potrafiliśmy wszystko wyjaśnić. Kiedyś się trochę uniosłem, ale później poszedłem pogadać, przeprosić. Omówiliśmy sporne kwestie, co oczyściło atmosferę. Jeśli natomiast chodzi o sam warsztat, metody treningowe, to bardzo odpowiadała mi praca szkoleniowca. Było dużo treningów strzeleckich, urozmaicone zajęcia dla bramkarzy, które trener Kaczmarek często prowadził sam. Naprawdę wszystko było w porządku.
Wydaje się, że u Mariusza Kurasa masz większą szansę na grę.
- Mam nadzieję, że swoimi umiejętnościami przekonam do siebie szkoleniowca. Liczę na to, że będę pierwszym bramkarzem. Z Mariuszem Kurasem miałem okazję współpracować w poprzednim sezonie i zawsze był wobec mnie fair. Mówił wprost, jaka jest moja sytuacja w zespole, co może mi zaoferować w danym momencie. Gdy pół roku temu myślano o ratowaniu II ligi dla Szczecina i drużynę miał prowadzić właśnie ten trener, też otrzymałem wyraźny sygnał, że jestem Pogoni potrzebny. Mariusz Kuras to niezwykle sympatyczny człowiek i dobry fachowiec. Pamiętam treningi w Gutowie, dużo gier interwałowych oraz ciekawych zajęć, podczas których doskonaliliśmy elementy typowo piłkarskie. Nie było monotonii, schematów.
Wiosna ma należeć do Judkowiaka, więc nie ma już tematu zmiany klubu?
- Ja tak naprawdę nigdy nie chciałbym odejść z Pogoni, chyba że do jakiegoś bardzo mocnego zespołu, ale to ewentualnie za kilka lat. Teraz pomyślałem tylko o jakimś wypożyczeniu, bo czułem się upokorzony ławką rezerwowych w IV lidze. Parę razy nieźle się zagotowałem, a momentem krytycznym było odesłanie mnie na mecz rezerw w A-Klasie. Pomyślałem sobie - to jest przesada, trzeba sobie czegoś poszukać. Gdyby ktoś złożył mi oraz klubowi sensowną propozycję, na pewno bym ją rozważył. Podobno były już jakieś wstępne rozmowy, zaproszenia na testy, ale prezesi nie chcą teraz słyszeć o moim odejściu.
Pewnie przekonał ich dyrektor Mariusz Kotkowski...
- Z Mariuszem znamy się od czasów Stali, można powiedzieć, że jesteśmy dobrymi kolegami. Nigdy się od tego nie odcinałem, ale to nie znaczy, że w obecnej Pogoni jestem faworyzowany. Gdyby decydowały jakieś "układy", to tym bardziej powinienem mieć pewne miejsce w składzie od początku sezonu. A przecież często siedziałem na ławie! Kiedyś nawet w żartach powiedziałem, że rozumiem sytuację, przepis o młodzieżowcach itd., ale ja miałem sporadycznie nie grać, natomiast wyszło na to, że sporadycznie grałem.
Jak widzisz przyszłość Pogoni i swoje dalsze sportowe losy?
- Marzy mi się powrót do ekstraklasy i wiele sezonów gry w morskim klubie. Od zawsze jestem kibicem Pogoni, mieszkam w Szczecinie, tu mam rodzinę, narzeczoną, znajomych. Nie planuję wyjazdu, przeprowadzki. To, że studiuję na Politechnice Szczecińskiej, również jest ważnym argumentem. Naprawdę chciałbym związać się z Pogonią i tutaj świętować sukcesy. Jeśli już udałoby się coś osiągnąć, to może kiedyś pomyślałbym o wyjeździe za granicę, ale teraz nie ma co tak daleko wybiegać w przyszłość.

Rozmawiał: Tomasz Maciejewski
Źródło: gazeta.pl
Data: środa, 12 grudnia 2007 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności