www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Olgierd Moskalewicz: Wrócę do Pogoni
Rozmowa z Olgierdem Moskalewiczem, byłym piłkarzem Pogoni Szczecin, obecnie Arka Gdynia.
W tym roku gwiazdy ligowych boisk i Twoi koledzy zagrają dla małego Patryka?Olgierd Moskalewicz:
- Tak. Gdy tylko dowiedziałem się o tragedii tego dziecka i jego rodziców, postanowiłem nawiązać kontakt i pomóc. Zostawiłem numer telefonu, dość szybko przyszła pozytywna odpowiedź. Rozmawiałem z tatą Patryka, powiedziałem, jak chcemy to zorganizować, a teraz myślę tylko o tym, żebyśmy zebrali "godziwe" pieniądze. Dlatego ceny wywoławcze licytowanych koszulek będą dość wysokie. Liczę na hojność gości i kibiców zaproszonych na turniej.
Czyje koszulki będzie można kupić?
- Maćka Żurawskiego, Tomka Frankowskiego, Mariusza Jopa, czyli kolegów z dawnej Wisły. [Podczas rozmowy pan Olgierd odebrał telefon od Żurawskiego, który pytał o adres, na który ma wysłać swój trykot - red.]
A jacy znani piłkarze potwierdzili swój udział w turnieju?
- Nie chcę podawać nazwisk, bo jak ktoś nie przyjedzie, kibice będą mieli do mnie pretensje. Kiedyś ktoś rozpuścił plotkę, że do Świdwina zawita Dariusz Michalczewski i później musiałem wysłuchiwać "komentarzy".
Drużyny jednak już skompletowane?
- Tak. Ja tradycyjnie poprowadzę zespół "Przyjaciele Gadochy" - tak nazywali mojego ojca wszyscy koledzy, znajomi, mieszkańcy Świdwina i pasjonaci piłki nożnej. W turnieju wystąpią byli zawodnicy Wisły Kraków oraz Arka Gdynia i Pogoń Szczecin. Oprócz nich swój udział potwierdziły drużyny ze Świdwina, a także wychowankowie szkółki piłkarskiej Wiktora Mazurka i ekipa Unity Line Szczecin.
Sprawy organizacyjne dopięte?
- Mam już spore doświadczenie. Z roku na rok jest lepiej. Poza tym od pierwszego Memoriału mogę liczyć na pomoc brata oraz kolegów, byłych zawodników Pogoni - Grzegorza Wójcika i Jacka Cucha. W przygotowanie imprezy angażują się też lokalne władze i firmy. Turniej ma swoją rangę i jest z pewnością dobrą promocją Świdwina. Brakuje nam tylko jednego - dużej hali. Burmistrz zadeklarował, że taki obiekt powstanie. Może jubileuszowy X Memoriał zorganizujemy w nowoczesnym centrum sportowym. Właściwie znaczna część tego kompleksu już istnieje - jest aquapark, hotel, niezłe boisko. Gdy wybudowana zostanie nowa sala, staniemy się atrakcyjnym ośrodkiem, w sam raz na obozy, zgrupowania.
Ma pan ciekawe pomysły, które można wykorzystać w pracy menedżera...
- Swoją przyszłość widzę właśnie w takiej roli. Chciałbym zostać przy futbolu, ale nie na trenerskiej ławce. Przez wiele lat gry miałem okazję poznać specyfikę tej pracy. Wolałbym robić coś innego, ale pracować dla klubu, angażować się w różne formy działalności sportowej. Nie ma co się nad tym teraz rozwodzić - na razie biegam po boisku i mam nadzieję, że jeszcze kilka lat będę mógł grać na odpowiednio wysokim poziomie.
Podtrzymuje pan deklarację, że karierę chce zakończyć w Pogoni?
- Oczywiście. Ten klub zawsze będzie bliski memu sercu. Zaczynałem w Pogoni i tutaj chciałbym zakończyć przygodę z ligową piłką. Poza tym mieszkam w Szczecinie, nie mam zamiaru się wyprowadzać, więc naturalnym jest, że myślę o powrocie. Kiedyś...
Kiedy?
- Na razie nie ma tematu. Gram w Arce, dobrze się tam czuję. Współpraca z trenerem układa się wzorowo, drużyna prezentuje się lepiej niż w poprzednich latach, są ambitne plany. Pod wodzą obecnego szkoleniowca możemy coś osiągnąć.
Wielu piłkarzy chwali trenera Stawowego...
- Bo to znakomity fachowiec i fajny człowiek. Ma odpowiednie podejście, właściwie ocenia naszą pracę, za to jest szanowany przez zawodników. Nie mówi tylko o wyniku, ale przede wszystkim spokojnie ocenia, tłumaczy, co było dobre, a co trzeba poprawić. Po przegranym meczu potrafi docenić zaangażowanie i realizację określonych założeń, a po zwycięstwie czasem coś skrytykuje... Jest ambitny i wie, jak pracować z piłkarzami, jak poprawić jakość gry.
A jak przyjął pan informację o zatrudnieniu w Pogoni Mariusza Kurasa?
- Mario jest legendą szczecińskiego klubu. Kibice na pewno są zadowoleni z tej nominacji. Jestem przekonany, że Pogoń wróci na należne miejsce w lidze. Dobrze życzę drużynie, którą na szczyty prowadził będzie Mariusz Kuras, ale formą rozstania z poprzednimi szkoleniowcami byłem bardzo zaskoczony. Uważam, że zachowano się wobec nich nie fair. Jeśli już myślano o zmianach, można było poczekać do końca sezonu i po barażach podziękować za pracę. Nie zapominajmy, że Marcin Kaczmarek w dość trudnych warunkach podjął się określonego zadania i je wykonał - zespół jest liderem rozgrywek. Wprawdzie dużo mówiło się o nie najlepszym stylu gry, ale do tego zawsze można się przyczepić, nawet jak drużyna wszystko wygrywa.
Są podstawy, by wierzyć w szybki powrót Pogoni na piłkarskie salony?
- Po tym pierwszym awansie będzie trzeba stworzyć naprawdę silną ekipę, która mogłaby powalczyć o wygranie zreformowanej II ligi. Wszystko wskazuje na to, że znajdzie się w niej wiele dobrych zespołów. Rywalizacja zapowiada się ciekawie.
W osiągnięciu sukcesu pomóc mają byli pogoniarze, z kilkoma graczami klub już prowadził rozmowy. Jak pan to odbiera?
- Uważam, że takie decyzje działaczy byłyby krokiem we właściwym kierunku. Piłkarze, o których się mówi, np. Paweł Drumlak czy Julcimar, mogliby znacząco wzmocnić drużynę. Ważne jest to, by na Twardowskiego wróciła normalność - warto postawić na wychowanków Pogoni, a także sięgnąć po zawodników, którzy coś już zrobili dla tego klubu.

Rozmawiał: Tomasz Maciejewski
Źródło: gazeta.pl
Data: piątek, 7 grudnia 2007 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności