www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Tomasz Parzy: Coraz więcej pary
Trzy mecze - trzy zwycięstwa. To dorobek Pogoni w ostatnich spotkaniach w IV lidze piłkarskiej.
Kolejne wygrane poprawiły nie tylko sytuację w tabeli, ale także wpłynęły na nastroje w drużynie i wśród kibiców.
Wyjazdowa wygrana w Szczecinku potwierdziła wyraźną zwyżkę. Rolę lidera drużyny - pod nieobecność Grzegorza Matlaka i Radosława Bilińskiego - przyjął na siebie Tomasz Parzy. Jego asysty po raz kolejny zadecydowały o wyniku.
Po sześciu meczach szczecińska drużyna ma koncie 12 punktów (i jedno zaległe spotkanie) i zajmuje 5. miejsce w tabeli. Strata do lidera - Sławy Sławno - wynosi 7 punktów, ale dystans do drugiego i trzeciego zespołu jest mniejszy. Już za dwa tygodnie dojdzie od meczu na szczycie, Pogoń zagra na wyjeździe ze Sławą, a w październiku (14. i 15. kolejka) zmierzy się z innymi zespołami czołówki - Astrą Ustronie Morskie i rewelacyjnym beniaminkiem Dębnem Dębno. Wcześniej szczecinianie rozegrają jeszcze zaległy mecz z Lechem Czaplinek (3 października).
Trzy wygrane Pogoni poprawiły humory kibicom. W drużynie też pewnie inna atmosfera?
- Oczywiście, idzie nam coraz lepiej. Cieszy przede wszystkim to, że wygrywamy. Wiadomo, jakie są oczekiwania, jakie cele stawia się przed zespołem. Zaliczyliśmy mały falstarcik, ale trzy zwycięstwa pozwoliły się odbudować. Wydaje mi się, że wiele rzeczy się już wyklarowało, można być dobrej myśli. Nie ulega wątpliwości, że w IV lidze Pogoń jest najmocniejsza piłkarsko, tylko trzeba to potwierdzać w każdym meczu, zostawiać serce na boisku. Nie jest łatwo zdobyć dwie, trzy bramki, choć gramy z teoretycznie słabszymi od nas zespołami.
Wszyscy się mobilizują na faworyzowaną Pogoń...
- Tego się spodziewaliśmy, tak będzie przez cały sezon, ale mnie zaskoczyło coś innego - brak takiego piłkarskiego szacunku. Jako zawodnicy powinniśmy się szanować, mimo że twardo walczymy na boisku. Nasi czwartoligowi rywale często o tym zapominają - słyszy się jakieś dziwne teksty, złośliwe komentarze... Kopią, gryzą, byle przeszkodzić Pogoni. Wydaje mi się jednak, że swoimi umiejętnościami potwierdzimy, iż awans należy się właśnie nam.
Największe umiejętności i skuteczność prezentują przed wszystkim rutyniarze, młodzi trochę zawodzą. Jak Pan to ocenia?
- Najbardziej doświadczeni zawodnicy mają prowadzić tę drużynę, pomagać młodszym. Po to tu jesteśmy. W szatni jest dobra atmosfera, dużo rozmawiamy, mobilizujemy się, tłumaczymy, że każdy z nas gra nie tylko dla siebie, ale i dla Pogoni. Zawsze musimy walczyć o zwycięstwo, godnie reprezentować klub. Jestem przekonany, że wszyscy zdają sobie z tego sprawę. Młodsi zawodnicy w kilku meczach nie zagrali może tak, jak oczekiwano, ale zapewniam, że mają duże umiejętności. Nikt w tej drużynie nie jest przez przypadek. Ostatnie spotkanie z Szczecinku potwierdza chyba moje słowa - np. Rydzak zdobył piękną bramkę i teraz powinno grać mu się coraz lepiej. Ten chłopak w przedsezonowych sparingach prezentował się bardzo dobrze, w lidze było trochę gorzej.
Pana zdaniem bardziej paraliżuje młodych presja wyniku czy świadomość, że grają u boku Matlaka, Skrzypka, Bilińskiego, Parzego?
- Nasza obecność nie powinna ich deprymować, wręcz przeciwnie. Zawsze mogą liczyć na pomoc, życzliwość. Przypominam sobie czasy, kiedy to ja debiutowałem w ligowej drużynie, i mogę powiedzieć tylko tyle - teraz jest inaczej, lepiej. Wtedy rzeczywiście odczuwało się taki podział "młodzi - starzy", każdy wiedział, gdzie jego miejsce... Ja akurat grałem w Warcie Poznań, gdzie występowali tacy zawodnicy, jak Prabucki czy Jakołcewicz. Osiemnastolatkowie niewiele mieli do powiedzenia...
Sądząc po ostatnich meczach, Tomasz Parzy nie odczuwa już skutków kontuzji...
- Czuję się dobrze, ale jeszcze trochę brakuje pary. Z meczu na mecz powinno być lepiej. Chcę pomóc drużynie, dołożyć swoją cegiełkę do awansu!
Zostanie Pan w Szczecinie dłużej niż sezon? Kontrakt już podpisany?
- Podpisałem umowę na rok, ale jest tam kilka opcji. Teoretycznie mogę odejść nawet w trakcie rozgrywek, nie wykluczam jednak, że dłużej zostanę w Szczecinie. Ważne mogą okazać się względy rodzinne, obecność przyjaciół. Mam sentyment do tego miasta i klubu, tu przed kilkoma laty spełniły się moje piłkarskie marzenia. Dwa miesiące temu przyszedłem do Pogoni, by grać w drugoligowym zespole. Było sporo zamieszania, w końcu okazało się, że będzie tylko IV liga. Zdecydowałem, że zostaję, choć miałem kilka innych propozycji. Wydaje mi się, że spokojnie bym sobie poradził w II czy nawet I lidze. Jeśli będą takie perspektywy w Szczecinie, jeśli działacze będą zadowoleni z mojej postawy, to na pewno uda nam się porozumieć. Tak jak udało się w tym sezonie.

Rozmawiał: Tomasz Maciejewski
Źródło: gazeta.pl
Data: poniedziałek, 3 września 2007 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności