www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Marcin Kaczmarek: Chcę odbudować ten klub
Rozmowa z Marcinem Kaczmarkiem, byłym piłkarzem Pogoni, przymierzanym do funkcji jej trenera.
Od kilku dni wiemy, że jest pan głównym kandydatem do przejęcia funkcji trenera Pogoni.
- Owszem, przyznaję, że tak jest. Dopóki jednak nie zostaną podpisane odpowiednie dokumenty, nie mogę powiedzieć, że jestem trenerem morskiego klubu. Wszystko zależy od tego, czy szczecińscy biznesmeni kupią w końcu akcje Pogoni. Ja już jestem z nimi po słowie i ustaliliśmy szczegóły mojej ewentualnej pracy w Grodzie Gryfa (na razie na jeden sezon). Choć jeszcze nie czas na opowiadanie o swojej wizji prowadzenia drużyny, to jestem przekonany, że będzie mi dane trenować Portowców.
Kto wpadł na pomysł, aby akurat pana zatrudnić w roli trenera? Kto się z panem kontaktował?
- Nie wiem czyj to był pomysł. Może jakąś rolę w tym wszystkim odegrała moja obecność na piłkarskiej imprezie Radka Majdana, ale wówczas nie było jeszcze w ogóle mowy o tym, że ja miałbym trenować Pogoń. Kiedy otrzymałem propozycję od panów Artura Kałużnego i Grzegorza Smolnego, bardzo się ucieszyłem. W Szczecinie spędziłem pięć najlepszych lat w swojej karierze i mam nadzieję, że będę mógł dołożyć swoją cegiełkę w odbudowę Dumy Pomorza.
Pańska kariera piłkarska skończyła się dosyć nieszczęśliwie...
- Owszem, nie omijały mnie kontuzje, które w końcu zmusiły mnie do zawieszenia butów na kołku. Kiedy grałem w Pogoni, złamałem nogę, co na długo wyłączyło mnie z futbolu. Zdołałem się jednak odbudować i zagrałem jeszcze w pierwszej lidze w barwach GKS Bełchatów. Potem zerwałem sobie Achillesy w obu nogach, przeszedłem siedem operacji i piłkarskie korki na dobre zawisły na haku.
Potem szybko został pan trenerem.
- Tak, zdecydowałem się na tę pracę i odniosłem małe sukcesy z Lechią Gdańsk. Z czwartej ligi wprowadziłem ten klub na zaplecze ekstraklasy. Spędziłem w Lechii dwa i pół roku, a ostatnio zajmowałem się głównie komentowaniem drugoligowych meczów w telewizji.
Nie obawia się pan pracy w Pogoni? Tutaj wszyscy nie mamy najlepszych nastrojów po tym, co działo się z tym klubem w ostatnim czasie.
- Właśnie jako młody trener nie obawiam się wyzwań. Gdyby jednak w takiej sytuacji, jaka jest w Szczecinie, pracę zaproponował mi jakiś inny klub, to chyba bym odmówił. Mam jednak sentyment do Pogoni, do tego miasta. To jest marka i tradycja, którą trzeba uratować. Uważam, że zaczynanie wszystkiego od czwartej ligi to strata czasu. Szkoda tych kilku lat, które byłyby potrzebne na awanse na wyższe szczeble rozgrywek.
Trudno jednak oczekiwać, aby drużyna-widmo, czyli Pogoń, grała w nadchodzącym sezonie o ekstraklasę.
- Liczę, że kibice będą w tym sezonie bardzo wyrozumiali. Wiadomo, że nie mamy na dziś drużyny, a pozostało tylko pięć tygodni do pierwszego meczu w lidze! Aby zmontować sensowną ekipę, potrzeba czasu, a tego nie mamy. Cieszyć się będziemy mogli z tego, że Pogoń w ogóle gra w drugiej lidze. Awanse odłóżmy na później. To nie jest asekuracja z mojej strony, tylko realna ocena sytuacji. Każdy, kto zna się na piłce wie, że nie da się stworzyć bardzo dobrej drużyny w kilka tygodni od podstaw.
A prowadzi pan jakieś rozmowy z kandydatami do gry w Pogoni?
- To jest o tyle trudna sprawa, że jako kto miałbym rozmawiać z piłkarzami? Nie jestem przecież jeszcze trenerem Pogoni i póki nim nie zostanę - mówimy o wszystkim hipotetycznie. Przyznam jednak, że skoro poruszam się w środowisku piłkarskim, to rozmawiam z niektórymi zawodnikami.
Nadal mieszka pan na wybrzeżu?
- Tak, w Gdańsku. Jeśli jednak zostanę trenerem Pogoni, to przeprowadzę się do Szczecina.
Czy Maciej Stolarczyk mógłby wzmocnić Pogoń?
- Wiem o tym, że ma rozwiązany kontrakt z Wisłą Kraków. Według moich informacji, zwiąże się jednak z innym klubem.

Rozmawiał: Michał Sarosiek
Źródło: Głos Szczeciński
Data: poniedziałek, 25 czerwca 2007 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności