www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Włodzimierz Obst: Antoniemu Ptakowi można zarzucić brak honoru
- Można stawiać na młodych zawodników wywodzących się ze Szczecina, którzy bez większych problemów poradzą sobie z grą w I lidze - twierdzi Włodzimierz Obst, trener modzieży w Pogoni Szczecin..
Debiut Łukasza był dość przypadkowy.
- Zdaję sobie sprawę, że trener Mariusz Kuras miał duże ubytki kadrowe przed spotkaniem w Krakowie, a łatanie ich piłkarzami z rezerw nie jest komfortem. Meczu Pogoni niestety nie widziałem, ale z dobrych źródeł wiem, że Łukasz zaprezentował się przyzwoicie. Pokazuje, że można stawiać na młodych zawodników wywodzących się ze Szczecina, którzy bez większych problemów poradzą sobie z grą w I lidze. Po co sprowadzać przeciętnych Brazylijczyków, których po półrocznym pobycie odsyła się do domu? Przecież takie same szanse można dać naszym wychowankom. Dajmy szanse młodym zawodnikom, bo kibice właśnie ich grę chcą oglądać najbardziej.
Ile czasu potrzebują Skórski czy Kamil Grosicki, by stać się pełnowartościowymi piłkarzami?
- Występując w I lidze przez półtora roku, ci piłkarze niczym nie ustępowaliby sprowadzanym Brazylijczykom. Nabraliby doświadczenia, obycia i Skórski mógłby z powodzeniem występować na pomocy, a Grosicki w ataku. Półtora roku to minimalny okres, w który można zbudować solidny zespół.
Jak ocenia Pan obecną sytuację Pogoni?
- Do Gryfic, gdzie przebywam na rehabilitacji [w lipcu trener Obst i trójka jego podopiecznych z grupy kadetów uczestniczył w wypadku samochodowym; jego obrażenia były najpoważniejsze - red] już docierają niepokojące informacje. Jestem bardzo zdenerwowany, gdy po raz kolejny słyszę, że w przerwie zimowej właściciel Pogoni Antoni Ptak ma zamiar wymienić prawie cały skład i sprowadzić do Szczecina kolejny zaciąg Brazylijczyków. Ciągle łudzę się, że wszystko skończy się dobrze i nie dojdzie do katastrofy. Chcę wierzyć, że Ptak nie wycofa się z inwestowania w Pogoń. Ma w Szczecinie tak wspaniałych kibiców, dla których można zrobić dobry zespół. Fani Pogoni mamieni ciągłymi obietnicami mogą całkowicie stracić cierpliwość i do konsensusu nigdy nie dojdzie. Trzeba jak najszybciej wrócić na drogę normalności, bo eskalacja niezadowolenia kibiców wisi na włosku. Anonimowych Brazylijczyków to każdy może sobie obejrzeć w telewizji.
Z posadą trenera ma się także pożegnać Mariusz Kuras.
- To jest najbardziej przykre. Mariusz jest w tej chwili jedynym człowiekiem, który nadaje się na stanowisko trenera Pogoni. Kuras zaufał Ptakowi i podpisał się swoim legendarnym nazwiskiem pod jego dziełem. Wiem, że ten człowiek wiązał wielkie nadzieje i plany z pracą w Pogoni, a przy podpisywaniu kontraktu wiele mu obiecywano. Kuras został jednak przez Ptaka zrobiony w konia. Nie dostał czasu, który jest potrzebny do zbudowania dobrego zespołu. Na wiosnę jego miejsce zajmą trenerzy z Czech, którym wcale dobrze nie wróżę. Nie można bowiem zbudować silnego zespołu w kilka miesięcy. W ogóle nie rozumiem, dlaczego włodarze naszych klubów zatrudniają przeciętnych czeskich trenerów, którzy w polskiej piłce nie osiągnęli jeszcze żadnego poważnego sukcesu. Ci ludzie na pewno nie mają lepszego warsztatu od naszych rodzimych fachowców.
Pan jako trener Pogoni w podobnej sytuacji znalazł się w 1990 r. Nie chodziły Panu po głowie myśli o tym, by unieść się honorem i zrezygnować tuż przed zakończeniem rundy?
- W takiej sytuacji wiele dziwnych myśli chodzi człowiekowi po głowie. Na miejscu Kurasa do dymisji bym się jednak nie podał. To przecież Antoniemu Ptakowi można zarzucić brak honoru. Właściciel Pogoni obiecał Kurasowi, że będzie miał duży komfort w prowadzeniu zespołu i nie dotrzymał słowa. Zaraz po rozpoczęciu sezonu i w poprzednim tygodniu zabrano Kurasowi piłkarzy i odesłano ich do Brazylii. Kibice muszą zdać sobie sprawę, że trener Pogoni robi co może, by zespół grał przyzwoicie. Gdyby Ptak miał honor, to przed podpisaniem kontraktu powiedziałby Kurasowi, że jest on tylko przystawką przed innymi trenerami. Wygląda na to, że Mariusz o tym nie wiedział i cały czas się łudził, a jego kosztem władze klubu podreperowały atmosferę z kibicami. Mariusz faktycznie spowodował, że wielu ludzi ponownie uwierzyło w powodzenie eksperymentu Ptaka. Zachowanie władz klubu jest bardzo nieetyczne, do którego wszyscy w Szczecinie zdążyli jednak przywyknąć.

Rozmawiał: Marcin Nieradka
Źródło: gazeta.pl
Data: wtorek, 7 listopada 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności