www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Radosław Majdan: To jest potwarz dla zespołu
Radosław Majdan rozegrał 300. mecz w karierze.
Wychowanek szczecińskiego klubu debiutował w ekstraklasie 8 sierpnia 1992 r. Przez większość kariery związany z Pogonią, ale dwa razy mistrzostwo Polski zdobył z Wisłą Kraków. Latem tego roku wrócił do Szczecina i podpisał dwuletni kontrakt. W przyszłości ma zostać menedżerem Pogoni. W sobotę jego zespół zremisował na wyjeździe z Odrą Wodzisław 2:2.
Przed meczem mówił Pan, że nie przykłada większej wagi do jubileuszu.
- Bo naprawdę nie ma to dla mnie większego znaczenia. Bardziej prestiżowy i wyjątkowy był pierwszy jubileusz, czyli setny występ. Graliśmy wtedy z Zagłębiem w Lubinie i zdołaliśmy wygrać 2:1, a mnie udało się wtedy obronić rzut karny. To był mój pierwszy karny obroniony w karierze, stąd też zapamiętałem tamto spotkanie. Świetnie pamiętam również jeszcze mecz z Legią Warszawa w Szczecinie, gdy dopingowało nas 25 tys. kibiców, a podczas meczu padł rekord rzuconych serpentyn na boisko. Zresztą wtedy też obroniłem karnego. Atmosfera wtedy była kapitalna. Z tych wszystkich spotkań zapamiętam również mecze, które zapewniały Wiśle Kraków mistrzostwo kraju. Z Pogonią mistrza mi nie udało się zdobyć, choć w 2001 r. mieliśmy sporą szansę. Z Wisłą mam dwa tytuły.
O mały włos jubileusz miałbyś smutny.
- Przy bramkach nie popełniłem błędów, a parę sytuacji wybroniłem. Jestem zadowolony z remisu, bo jest on sprawiedliwy.
W Wodzisławiu było blisko stu kibiców ze Szczecina, ale ani razu nie skandowali nazwiska Majdan.
- Kibice mają dziwnego focha na mnie. Kompletnie tego nie rozumiem i nie potrafię wyjaśnić. Nie chcę się wypowiadać na temat ich zachowania i nie mam zamiaru pytać dlaczego. Skoro tak chcą się zachowywać i myślą, że to w porządku - ich sprawa. Szkoda tylko, że mają krótką pamięć. Jeśli ja słyszę, że w Szczecinie na stadionie są kolportowane ulotki wypominające mi, że nie przyznałem się do karnego, który Pogoni należał się w pucharowym spotkaniu z Wisłą, to jest to dla mnie dziecinada i śmiech na sali. W tym sezonie w dwóch miejscach przywitano mnie świetnie: gdy graliśmy sparing z Arką w... Szczecinku przez tamtejszych kibiców oraz przed spotkaniem w Krakowie. Nie odczułem, że kibice Pogoni mają do mnie szacunek czy dziękują za kilkaset spotkań w I lidze.
Klimat dla Pogoni w Szczecinie jest bardzo trudny. Może Pan wraz z trenerem Mariuszem Kurasem - dwie ikony klubu - wyjdziecie z inicjatywą, aby rozwiązać ten pat?
- Są pewne rzeczy, których sobie nie wyobrażam. Ja mam zaprosić kibiców na spotkanie i zacząć ich przepraszać? Kibice protestowali latem i atmosfera była zła. Drużyna mieszkała w Gutowie, więc był powód. A teraz? Wróciliśmy, jesteśmy w Szczecinie i nadal jest źle. Nie rozumiem kibiców. Wczoraj po golu Ediego usłyszeliśmy: "Pogoń szczecińska, nie brazylijska". To jest potwarz dla zespołu. W Legii też gra tylko trzech Polaków i nie wyobrażam sobie, aby warszawscy kibice założyli Legię Nową. Nie wiem, co naszymi kibicami kieruje. Nawet nie wiem, jakie są ich żądania, by sytuacja się poprawiła.

Rozmawiał: Jakub Lisowski
Źródło: gazeta.pl
Data: niedziela, 22 października 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności