www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Bogusław Pietrzak: Może dojść do wymiany ciosów
To Pietrzak poprowadził Portowców do zwycięstwa z Koroną w sierpniu ubiegłego roku. To był prawdziwy thriller na Twardowskiego.
Sierpień ubiegłego roku: Pogoń Szczecin pokonuje Kolportera Koronę Kielce 4:2. To było fantastyczne widowisko. Czy w sobotę doczekamy się podobnych emocji?
To była trzecia kolejka sezonu. Pogoń zgromadziła cztery punkty, Korona jeden. Ale to kielczanie wzbudzali zachwyt swoim ofensywnym stylem. Wszyscy więc oczekiwali, że na Twardowskiego będzie supermecz. I był, bo doszło do wymiany ciosów. Pogoń świetnie rozpoczęła (bramka Ediego w ósmej minucie), ale po kwadransie gry straciła kontuzjowanego Sergia Batatę. Wtedy to goście przejęli inicjatywę. Wyrównali dopiero w 39. minucie (Paweł Golański).
Druga połowa jeszcze ciekawsza. Na cios Pogoni (Elokan w 50.), Korona odpowiada błyskawicznie (Grzegorz Bonin w 59.). I to goście byli bliżsi trzeciego gola, ale Pogoń miała Ediego (w 69.) i więcej temperamentu. Bartosz Fabiniak obronił rzut karny, a Piotr Celeban dobił rywali w 85. minucie. Bez wątpienia było to jedno z lepszych spotkań w całej lidze w poprzednim sezonie. A na pewno najlepsze z udziałem Pogoni.
Rozmowa z Bogusławem Pietrzakiem, były trenerem Pogoni Szczecin.
Jest szansa na powtórkę tamtego thrillera?
- Myślę, że nawet jeszcze większe niż rok temu.
Dlaczego?
- Potencjał jednego i drugiego zespołu jest podobny, ale nie chcę mówić, którego jest większy. Oba zespoły starają się prezentować ofensywny styl gry. Wiele wskazuje na to, że znów może dojść do wymiany ciosów, jak w tym spotkaniu przed rokiem. Ale Pogoń ma Ediego, który jest świetnym zawodników, i po jej stronie są większe szanse na wygraną. Oczywiście niech nikt nie zapomina, że mecz jest rozgrywany w Szczecinie, na Twardowskiego. To zawsze jest spory atut Pogoni.
Tyle że kibice zapowiadają protest przeciwko polityce władz klubu i zamierzają przyjść na stadion i siedzieć cicho.
- Gdzieś tam musi brakować dyplomacji, rozmów, wymiany poglądów. Szkoda zespołu i piłkarzy, dla których doping jest dużym wsparciem. Uważam, że stadion to nie jest dobre miejsce do takich protestów. Brak dopingu odbierze ważny element tego widowiska. Patrzę na to z dystansu, bo nie jestem pracownikiem Pogoni i nie mieszkam w Szczecinie. Nie wiem, kto ma więcej racji, kto używa lepszych argumentów, ale kibice powinni dopingować. Szkoda, że klub i kibice nie szukają rozwiązania tej nieciekawej sytuacji.
Porównując sobotni mecz do tego ubiegłorocznego, kto miał łatwiej - Mariusz Kuras , bo pewnie wie, w jakim składzie zagra Korona i na co ją stać, czy Pan, bo grał Pan z niedoświadczonym beniaminkiem, a trener Ryszard Wieczorek posadził jeszcze wtedy na ławce Grzegorza Piechnę?
- Ja bym nawet nie szukał takich porównań, bo nie mają one większego sensu. Pamiętam, że mecz z nami Piechna rozpoczął na ławce rezerwowych, bo w pierwszych dwóch meczach mu nie poszło i trener Wieczorek próbował coś zmienić. To nie jest ważne. Na boisko wychodzą dwa zespoły, a trenerzy są święcie przekonani, że wystawiają najsilniejszy skład, który w danym dniu mogą posłać na boisko. Nazwiska się nie liczą, tylko forma zawodnika w tym dniu. I ktoś może powiedzieć: Pietrzak miał trudniej, bo Piechna wszedł na podmęczonych obrońców i mógł przesądzić o wyniku. A co ma powiedzieć teraz Mariusz Kuras, któremu brakuje Kaźmierczaka, Grzelaka czy Matlaka? Spokojnie. Trenerzy mają piłkarzy i przekonanie o swoim wyborze jedenastki. Trzymam kciuku za Pogoń i za jej zwycięstwo.
To był najlepszy Pana mecz w trenerskiej karierze?
- O kurcze... (po długim namyśle). Nie sądzę. Pamiętam mecz Ruchu Chorzów, którego byłem trenerem. Graliśmy w Warszawie z Legią, prowadzoną przez Dragomira Okukę. To było coś dziwnego, bo to był Puchar Polski i pierwszy mecz był w listopadzie, a rewanż w lutym. Wtedy to świszczało. Wygraliśmy chyba 3:1 i zapewniliśmy sobie awans. Ale w trójce najlepszych spotkań mecz z Kolporterem jest na pewno. Mam nadzieję, że z Pogonią jeszcze przyjdzie mi zagrać lepszy mecz niż z Ruchem.
Wtedy odważnie wprowadził Pan Piotra Celebana, który strzelił nawet bramkę. Zimą musiał jednak odejść z Pogoni.
- Ale to była przemyślana strategia działania. Piotr chciał zostać w Szczecinie, trenować z Pogonią i czekać na szansę. Tyle że raczej by jej nie dostał, a jest w takim wieku, że musi grać, by się rozwijać. Dlatego poszedł na wypożyczenie do drugoligowego Śląska Wrocław. Dzięki grze wiosną w II lidze teraz jest pewniakiem w Pogoni. Po prostu gra w Śląsku procentuje. A z tamtej bramki Piotrka miałem i mam dużą satysfakcję. Cieszę się, że teraz Kamil Grosicki trenuje z I ligą. Szkoda mi Czarka Przewoźniaka, który u mnie debiutował w I lidze.
A teraz wylądował w IV. Nie za nisko?
- Patrzę na to szeroko. Może zabrakło umiejętności rozmów z piłkarzem w klubie? Odejście Czarka mnie smuci, bo się wyróżniał i miał przed sobą przyszłość. Może zaufał innym siłom doradczym. Słyszałem różne argumenty, które teraz są nieistotne. Ważne, by Czarek wrócił do dużego grania.
Która Korona bardziej się Panu podoba: ubiegłoroczna czy tegoroczna?
- Dla oka ładniej grali w ubiegłym sezonie, ale trochę przewrotnie teraz zrobili krok do przodu. Grają taką chłodną piłkę, choć nie przekłada się to na punkty. Ale to będzie zespół czołówki. Tego jestem pewien, bo grają dojrzalszą piłkę. Przed rokiem mieli Piechnę, grali widowiskowo, ale nie zawsze wyniki były dobre.
A Pogoń? 0:4 w Łodzi, 3:0 w Zabrzu, remis i porażka. Kiedy ustabilizuje formę?
- To dla mnie za trudne pytanie. Odpowiedź byłaby oceną pracy Mariusza Kurasa, a ja mam zasadę nie oceniać innych szkoleniowców.
To skąd się biorą takie wahania formy?
- Nie koncentrowałem się na przygotowaniach i grze Pogoni. Widziałem cały sparing z Zawiszą Bydgoszcz i byłem zbudowany nowymi zawodnikami. Jest materiał na mocny zespół. Po sparingu z ŁKS-em byłem jednak przekonany, że Pogoń przegra inauguracyjne spotkanie w Łodzi. Może to wtedy przerosło drużynę, może zeszło powietrze, może nie była jeszcze gotowa na mecz przy publiczności. Szybko jednak odrobiła tę wpadkę.
Po odejściu z Pogoni trochę pracował Pan z rezerwami Wisły Kraków. A teraz?- Obecnie się leczę. Wykorzystałem ten okres na podreperowanie zdrowia i uzupełnienie wszelkich trenerskich papierów, łącznie z uzyskaniem licencji PRO. Czekam spokojnie na propozycje.
W składzie Korony gra Paweł Golański. Jak to było z tym niedoszłym transferem Pogoni?
- Absolutnie wskazałem go działaczom, by sprowadzili go do zespołu. Ale nigdy nie uczestniczę w rozmowach transferowych i nie wiem, dlaczego nie doszło do transferu. Znałem chłopaka od 14. roku życia, podobnie jak Kaźmierczaka czy Grzelaka. Zdradzę taką ciekawostkę, że mocno polecałem również Marcina Kowalczyka, obecnie gracza Bełchatowa.
Kaźmierczak i Grzelak poradzą sobie w lidze portugalskiej, która rozpoczyna się w ten weekend?
- Na pewno. Nie rozmawiałem z nimi bezpośrednio, ale na podstawie ich wypowiedzi czuję, że są w dobrej formie psychicznej, a to podstawa, by dobrze grać. Poradzą sobie na pewno.

Rozmawiał: Jakub Lisowski
Źródło: gazeta.pl
Data: czwartek, 24 sierpnia 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności