www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Radosław Majdan: To mój powrót na stare śmieci
Rozmowa z Radosławem Majdanem, bramkarzem Pogoni Szczecin.
Kibice czekali pięć lat na Twój powrót do Pogoni.
- To będzie dla mnie specyficzne spotkanie. Powracam na stadion, gdzie się wychowałem i spędziłem 18 lat. Często deklarowałem, że swoją karierę zakończę w Pogoni, i gdy przyszedł moment pożegnania z Wisłą Kraków, a szczecińscy działacze zgłosili się do mnie i zaproponowali kontrakt, nie zastanawiałem się długo. Mecz z Arką można nazwać moim powrotem na stare śmieci.
Tylko Pogoń się zgłosiła?
- Tego nie zdradzę. Po Krakowie chodziła nawet plotka, że przejdę do Cracovii. Mogę obiecać szczecińskim kibicom, że nigdy, za żadne skarby nie związałbym się z Cracovią czy poznańskim Lechem.
Przyjechałeś z zespołem w środę i mieszkasz z nim w hotelu zamiast w rodzinnym domu.
- Odwiedziłem dom, spotkałem się z rodzicami i bratem. Przebywam z zespołem, bo jestem jego częścią. Chcę się dobrze skoncentrować i przygotować do meczu. Wróciliśmy na mecz, ale wyjedziemy z powrotem do Gutowa. Chciałbym bardzo powrotu do Szczecina na stałe, bo tu jest nasz dom i nasze miejsce.
Czy Ty i piłkarze próbujecie przekonać Antoniego Ptaka, by zespół wrócił na stałe?
- Antoni Ptak przebywa za granicą. Jak tylko wróci, będę rozmawiał z nim na ten temat i spróbuję go przekonać. Mam w głowie kilka pomysłów na zorganizowanie powrotu, a także późniejszego pobytu piłkarzy w Szczecinie. Mam wiele znajomości w świecie biznesu i show-biznesu i myślę, że mógłbym je wykorzystać z pożytkiem dla Pogoni.
Radek Majdan z 48. numerem na koszulce. Tego jeszcze nie było.
- To w pewnym sensie nawiązanie do tradycji. 1948 rok to data powstania Pogoni. Wokół klubu źle się dzieje i wielu kibiców twierdzi, że ta drużyna nie jest Pogonią. Ja tak nie myślę i uważam, że to jest Pogoń Szczecin, choć chciałbym, by zespół na stałe powrócił do swojego miasta.
Jakimi ludźmi są koledzy z Brazylii?
- Bardzo wesołymi i sympatycznymi. Mają całkiem inne charaktery niż Polacy. Cechuje ich niezwykle optymistyczne podejście do życia. Widać też, że zależy im na Pogoni. Bardzo miło było patrzeć, jak cieszą się po zwycięstwie w Zabrzu i śpiewają klubowe piosenki.
Z którym masz najlepszy kontakt?
- Chyba z tymi, co mówią po polsku. Sympatyczni są także Ze Roberto i Lilo. To ludzie zawsze skorzy do żartów i wygłupów. Doskonale potrafią rozładować napięcie w drużynie.
Sobotni mecz z Arką Gdynia to także derby Pomorza.
- I to nadaje temu spotkaniu dodatkowy smaczek. Ja mam jeszcze jeden powód, dla którego podchodzę do tego meczu inaczej. Mogę śmiało powiedzieć, że moja miłość do Pogoni narodziła się na jej meczu z Arką. Było to pierwsze spotkanie Pogoni, jakie widziałem. Miałem wtedy kilka lat, a na stadion zabrał mnie tata. Niestety Pogoń przegrała wtedy 1:2. Postaram się o lepszy wynik w dzisiejszym meczu.
Rozmawiałeś o meczu z Olgierdem Moskalewiczem?
- Tak. Przerzucaliśmy się nawzajem argumentami, która z drużyn jest lepsza i która w sobotę wygra. Po meczu na pewno się spotkamy i mam nadzieję, że to ja będę miał rację. Tak się jakoś zawsze składa, że kiedy zbliża się mecz, w którym gram przeciwko Olkowi, nasila się między nami dyskusja o piłce.
Moskalewicz strzelił ci kilka bramek, gdy grał w Wiśle.
- Myślę, że jego limit już się wyczerpał i dziś gola nie strzeli. Niemniej to stary portowiec i grając przeciwko Pogoni, będzie chciał coś udowodnić jej włodarzom i kibicom. Podobnie jak Bartosz Ława. Ja także byłem w podobnej sytuacji, gdy grałem w Wiśle.
Twoja pozycja w bramce wydaje się niezagrożona.
- Wszedłem do bramki po fatalnym występie drużyny z ŁKS-em. Nie ukrywam, że przyczynił się do tego Boris Pesković, który popełnił fatalny błąd i przez to straciliśmy czwartą bramkę. Ja wcale nie zacierałem wtedy rąk i nie cieszyłem się z niepowodzenia kolegi. Nikomu nie życzę takich bramek, bo sam wiem, co się czuje w takim momencie. Rywalizacja między nami jest zdrowa, a o tym, kto broni, decyduje dyspozycja na treningach.
Czy wynik z Arką pokaże potencjał i możliwości Pogoni?
- Odpowie na wiele pytań. Do tej pory zagraliśmy dwa różne spotkania. Sobotni mecz będzie w pewnym sensie meczem prawdy, ale nawet jeśli nam nie wyjdzie, to nie wolno nas skreślać. Niektórzy już po meczu z ŁKS-em postawili na nas krzyżyk, a później okazało się, że nie mieli racji.
Atuty Arki?
- To silna drużyna, która stanowi kolektyw. Zawsze mogła zaimponować walką i sercem do gry. Nasi przeciwnicy nie mają wielkich gwiazd, ale trener Wojciech Stawowy potrafi ich doskonale ustawić na boisku. Jeśli nauczy ich gry piłką, takiej, jaką kiedyś prezentowała Cracovia, to ciężko będzie ich pokonać w lidze. Liczę, że jeszcze nie zdążył wpoić zespołowi swoich zasad i będą popełniali błędy. Pod żadnym pozorem nie możemy zlekceważyć Arki. Zapewniam, że nie zrobimy tego. Zależy nam na zdobyciu trzech punktów.

Rozmawiał: Marcin Nieradka
Źródło: gazeta.pl
Data: piątek, 11 sierpnia 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności