www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Leszek Jezierski: Serce będę miał podzielone
Trenerska legenda Pogoni i łódzkiego ŁKS-u obejrzy na żywo sobotni mecz tych drużyn.
- Serce będę miał podzielone, choć ta większa część będzie za Pogonią - przyznaje.
Będzie Pan na trybunach?

- Oczywiście. Taki stary pogoniarz jak ja musi obejrzeć to spotkanie. Zagrają przeciwko sobie moje drużyny, które kiedyś trenowałem. Ten mecz przyciągnie na stadion wielu kibiców, ponieważ ŁKS po wielu latach powraca do I ligi. Łódzcy kibice szanują także klub ze Szczecina i jest on dla nich uznaną firmą, więc spotkanie to będzie miało dodatkowy smaczek. Jestem już spragniony tej ligowej atmosfery.
Komu będzie Pan kibicował? Ale proszę o szczerą odpowiedź.
- Będę kibicował dobrej piłce, ale nie spodziewam się, że dane mi będzie zobaczyć taką w sobotę. Nasza rodzima piłka pogrąża się w wielkim kryzysie, co uświadomiły mi występy polskiej reprezentacji na mundialu. Przyznam, że serce będę miał podzielone, choć ta większa część będzie za Pogonią.
ŁKS na papierze wygląda chyba silniej.
- Meczów nie rozgrywa się na papierze, tylko na boisku. ŁKS wzmocnił się wspaniałym zawodnikiem Tomaszem Hajtą, ale przecież grzał on ostatnio ławę w klubach zachodnich, a do Polski wrócił na emeryturę. W polskich klubach panuje jakaś paranoja. Działacze nie zatrudniają piłkarzy, tylko patrzą na nazwiska lub narodowość. Jak zatrudnią obcokrajowca lub kogoś znanego, to myślą, że sukces jest gwarantowany. Na wyniki niestety trzeba solidnie pracować. Nie sądzę, by łódzki zespół był aż tak silny, jak mówią o nim działacze.
Co jest przyczyną tego piłkarskiego kryzysu?
- Przede wszystkim brak szkolenia młodzieży. Taka Pogoń zatrudnia samych Brazylijczyków, a młodych piłkarz nie szkoli w ogóle. Za wychowanków nie płaci się wcale, a przez odpowiednie szkolenie i promocję można na nich tylko dużo zarobić.
Antoni Ptak twierdzi, że w naszym kraju nie ma zdolnych piłkarzy.
- Od samego początku krytykuję pomysł Ptaka z zatrudnianiem Brazylijczyków. Zapewne nikt z klubu nie pomyśli nawet o tym, by pojeździć po okolicznych miasteczkach i wyłowić młode miejscowe talenty. Według szczecińskich działaczy lepiej sprowadzać przeciętnych Brazylijczyków i za średnią grę płacić im grubą kasę. Przecież nie każdy Brazylijczyk jest doskonałym piłkarzem. Szukanie piłkarzy w regionie było sprawą normalną, gdy ja byłem trenerem Pogoni. Niech nikt mi nie mówi, że nie mamy zdolnej młodzieży. Młodzi ludzie w Polsce grali w piłkę, grają i nadal będą grali. Diamenty trzeba tylko umieć odnaleźć i oszlifować. Działacze i trenerzy muszą chcieć to robić, a nie iść na łatwiznę i wmawiać wszystkim, że przeciętni Brazylijczycy zbawią polski futbol.
Byłby Pan w stanie powiedzieć Ptakowi, że nie zna się na piłce?
- On się nie zna na piłce od 15 lat, choć robi małe postępy. Cały czas krytykuję jego eksperymenty związane z Pogonią. Aż serce boli, gdy ktoś robi takie rzeczy ze szczecińskim klubem. Nie dość, że ten człowiek nie ma dobrych doradców, to jeszcze jest niewolnikiem swojego bezsensownego brazylijskiego pomysłu. Wsiadł na jakiegoś obłąkanego konia i jedzie sam, nie wiedząc gdzie.
Dawniej polscy trenerzy pewnie marzyli, by mieć w składzie Latynosów, a dziś to normalność?
- Dawniej o tym nawet nie myśleliśmy. Po pierwsze zabraniało państwo, po drugie cały świat uczył się od nas. Do mnie przyjeżdżali zagraniczni trenerzy, którym udzielałem korepetycji. Dawniej działaczom chciało się pracować, szukać piłkarzy, a dziś trener szkolący młodzież zarabia 200 zł. Dlatego w naszym sporcie zostają tylko słabi szkoleniowcy lub zapaleńcy.
O co pańskim zdaniem będzie walczyć Pogoń w tym sezonie?
- Ciężko jest mi powiedzieć, bo nie wiedziałem tego zespołu w sparingach. Rozmawiałem jednak z ludźmi, którzy obserwowali sparingi Pogoni i nie byli zachwyceni jej grą. Szkoda, że wspaniali szczecińscy kibice nie będą mieli wielu powodów do radości ze swojej drużyny. Ale chciałbym być mile zaskoczony postawą Pogoni.
A kibice mają żal do działaczy, że trzymają zespół pod Łodzią.
- Ja im się nie dziwię, bo miejsce Pogoni jest w Szczecinie. To fatalne posunięcie działaczy. Czy w Szczecinie na ma już ludzi, którzy powiedzą temu dość? Prezesem Pogoni powinien być szczecinianin, ktoś, kto zna kibiców, problemy miasta i klubu. Myślę, że taki człowiek jakoś zaradziłby tej sytuacji. Obecnym działaczom jest na rękę, że drużyna przebywa w wiosce pod Łodzią. Mają oni blisko do swoich domów, nie muszą siedzieć w Szczecinie i do tego zarabiają pieniądze. Rozmawiałem na temat tej niezręcznej sytuacji z trenerem Kurasem i wiem, że bardzo ubolewa z tego powodu. Niestety pewne problemy są na razie nie do przeskoczenia. Szkoda, że Kuras ma związane ręce i nic nie morze zrobić.
Kuras grał w Pana Pogoni.
- Bardzo mnie cieszy, że został trenerem. Przyznam szczerze, że ja się w jakimś stopniu do tego przyczyniłem. Często rozmawiam z Mariuszem Kurasem na piłkarskie tematy i staram się mu jak najwięcej podpowiadać. Dobrze, że moje doświadczenie może się jeszcze komuś przydać. Mariusz to zdolny trener i do tego bardzo ambitny. Wiem, że pokłada spore nadzieje w swoim zespole i życzę mu, jaki i całej Pogoni jak najlepiej.
Który z Brazylijczyków Pogoni jest dla Pana najlepszy?
- Edi. Już od dawna mówiłem, że to dobry piłkarz. Dobrze się stało, że wrócił do Pogoni, bo przez ostatnie sezony był jej motorem napędowym i pracował na jej wyniki. Ten chłopak potrafi grać w piłkę na przyzwoitym poziomie. Niestety jeden taki motor to za mało na sukces.
Anonimowość szczecińskiego zespołu ma być walorem.
- Prędzej czy później zespół przestaje być anonimowy i jest to naturalna kolej rzeczy. Dla dobrego przeciwnika drużyna przestaje być anonimowa z upływem dwóch minut gry. Dobry piłkarz czy trener po dwóch minutach gry powinien wiedzieć, jak się ustawić i jak grać z przeciwnikiem.

Rozmawiał: Marcin Nieradka
Źródło: gazeta.pl
Data: sobota, 29 lipca 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności