www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Bohumil Panik: mój zespół jest odważny i potrafi grać ciekawie w ofensywie
Piłkarze Pogoni Szczecin nie sprostali oczekiwaniom kibiców. W sobotę przegrali spotkanie z Amicą Wronki aż 0:3.
- Szczecińscy kibice, którzy wybiorą się do Zabrza, nie pożałują. Zobaczą zupełnie inną grę Pogoni - zapowiada szkoleniowiec.
Nie żałował Pan po meczu z Amicą, że kolejny raz dał się namówić działaczom Pogoni na prowadzenie zespołu?
- Nie mam czego żałować. Porażki są wpisane w zawód trenera, choć ta rzeczywiście bardzo boli. Wierzę jednak, że był to tylko wypadek przy pracy i wkrótce będziemy zbierać punkty.
Nie miał pan bezpośredniego wpływu na zimowe przygotowania, ale to Pana będzie się winić za ewentualne porażki.
- Nie boję się krytyki. Po za tym mądrzy ludzie, którzy znają się na futbolu, wiedzą, że nie tylko ja jestem współodpowiedzialny za przygotowanie zespołu. Przejąłem zespół kilka dni przed meczem z Amicą i od tego momentu powinienem być rozliczany.
Piłkarze przejęli się nieudaną inauguracją?
- Brazylijczycy dostali nauczkę, z której - mam nadzieję - wyciągną szybko odpowiednie wnioski. Przekonali się, że piłka nie polega wyłącznie na dobrych umiejętnościach technicznych, lecz niezbędna jest też ostra walka o każdy centymetr boiska. W szatni nie było atmosfery załamania. Oczywiście każdy z zawodników żałował straty punktów, jednak żal szybko zamienił się w sportową złość, którą chcemy wyładować w kolejnych meczach.
Czy w sobotę Amica faktycznie była po za waszym zasięgiem?
- Absolutnie nie. Najgorsze jest właśnie to, że goście nie zagrali wcale rewelacyjnego spotkania. Wykorzystali po prostu nasze błędy i niezrozumienie w szeregach obronnych. W pierwszej połowie - nie liczą ostatnich pięciu minut - byliśmy lepsi. Gdyby do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis, to jestem przekonany, że w drugiej odsłonie zdobylibyśmy zwycięską bramkę.
Gdyby mógł Pan ten mecz rozegrać jeszcze raz np. w środę, to co by pan zmienił?
- Nie dużo, ponieważ obrana przeze mnie taktyka na mecz była dobra. Zwróciłbym za to zawodnikom uwagę na większą odpowiedzialność w kryciu i realizowaniu zadań przydzielonych na boisku. Nie podobało mi się zachowanie niektórych moich podopiecznych przy stałych fragmentach dla przeciwników. Ćwiczyliśmy to wiele razy na treningach, jednak nie miało to potwierdzenia na murawie. W kolejnych meczach już tak nie może być.
Którzy z piłkarzy byli najmniej zdyscyplinowani?
- Tradycyjnie daleki jestem od wystawiania indywidualnych cenzurek na łamach prasy. Nie ukrywam jednak, że na niektórych piłkarzach po prostu się zawiodłem. Na pomeczowej odprawie powiedziałem, do kogo mam największe pretensje. Wykluczam za to prawdopodobieństwo, że komuś nie chciało się grać lub wykonywać swoich zadań na boisku. Wszyscy jesteśmy profesjonalistami, więc gdybym podejrzewał kogoś o takie zachowanie, natychmiast usunąłbym go z drużyny.
Dlaczego zdjął Pan w przerwie Rafała Grzelaka, który był kapitanem zespołu?
- Nie doszukiwałbym się w tej decyzji żadnej sensacji. Zmianę wymusił wynik. Chciałem zaskoczyć przeciwników zmianą ustawiania z 3-4-3 na 3-5-2. Zdecydowałem się wprowadzić wysokiego Przemka Kaźmierczaka, który miał walczyć o górne piłki w środku pola. Niestety zupełnie nie sprostał zadaniu.
Co się dzieje z reprezentantem Polski, który z Amicą zagrał jak zawodnik ligi podwórkowej?
- Ma kryzys i nie ma co tego ukrywać. Nie wydaje mi się, by jego słabsza dyspozycja była spowodowana nieudanymi próbami zmiany klubu. W ten sposób działałby jedynie na własną szkodę. Chłopak ma talent i szkoda, aby się zmarnował. Dajmy mu czas na powrót do wysokiej formy. Gdy to się stanie, będzie miał bardzo duże szanse na grę w podstawowej jedenastce.
Często Pan powtarzał, że Julcimar jest Pana nieformalnym asystentem na boisku. Z Amicą nie zagrał...
- Przyznaję, że w pewnym momencie żałowałem, że nie zdecydowałem się go wystawić. Zwłaszcza gdy zaczęły się problemy przy stałych fragmentach gry. Odczuwalny był brak doświadczonego w ligowych bojach "Julciego".
To znaczy, że kapitan wraca do składu...
- Pan to powiedział...
Będą jeszcze inne zmiany w składzie na mecz z Górnikiem Zabrze?
- Będą, bo mecz z Amicą pokazał, że są konieczne. Na pewno nie zagra Luiz Tavares, ale nie dlatego, że stracił miejsce, lecz z powodu nadmiaru żółtych kartek. Co do innych piłkarzy - decyzję podejmę dzień przed meczem.
W Zabrzu zobaczymy inną Pogoń niż w meczu Amicą?
- Zagramy bardziej konsekwentnie i agresywnie. Na popisy techniczne przyjdzie jeszcze czas, ale na razie musimy zakasać rękawy i ostro walczyć o swoje. Tak, szczecińscy kibice, którzy wybiorą się do Zabrza, nie pożałują. Zobaczą zupełnie inną grę Pogoni.
Bardziej odważną?
- Nie tylko. Pierwsze pół godziny meczu w Szczecinie pokazało, że mój zespół jest odważny i potrafi grać ciekawie w ofensywie. Przed nami trudne zadanie, by pokazać, że możemy tak grać przez całe spotkanie.

Rozmawiał: Marek Szandurski
Źródło: gazeta.pl
Data: poniedziałek, 13 marca 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności