www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Artur Bugaj: Chcę pomóc Śląskowi w awansie
- Nie przyszedłem do Śląska, aby sobie tutaj pół roku pograć i odejść. Moim celem jest awansować ze Śląskiem do ekstraklasy - podkreśla Artur Bugaj, nowy napastnik Śląska Wrocław wypożyczony z Pogoni Szczecin .
Dlaczego zdecydował się Pan na przejście do Śląska?
- Wiem, że Śląsk będzie walczył o awans do ekstraklasy, i chciałbym się jakoś do tego przyczynić. Chciałbym pomóc w osiągnięciu tego celu. Wyznaję pogląd, że tak zasłużony klub z tak dużego miasta powinien grać w pierwszej lidze.
Ale wcześniej nie chciał się Pan przenosić ze Szczecina do Wrocławia.
- Był taki pomysł, abym przeszedł jeszcze przed sezonem do Śląska. Rozmawiałem na ten temat z właścicielem Pogoni, panem Antonim Ptakiem, i z trenerem Panikiem, ale oni chcieli, abym został na rundę jesienną jeszcze w Szczecinie. Teraz sytuacja się zmieniła i jestem w Śląsku.
Na jak długo związał się Pan z wrocławskim zespołem?
- Na razie na pół roku. A co będzie później, to się dopiero okaże. Nie wykluczam, że zostanę we Wrocławiu dłużej. Ale o tym będziemy rozmawiali i myśleli po zakończeniu sezonu.
Kibice Śląska zastanawiają się, co 36-letni zawodnik może wnieść do zespołu, czy w ogóle będzie mu się chciało walczyć?
- Po pierwsze, 36 lat skończę dopiero prawie za rok. Po drugie, jeżeli buduje się zespół, który ma awansować do ekstraklasy, nie można bazować tylko na młodych graczach. Potrzebni są też piłkarze doświadczeni, którzy w ciężkich momentach poprowadzą drużynę, pomogą młodym zawodnikom. To musi być mieszanka młodości z doświadczeniem. A jeżeli chodzi o to, czy będzie mi się chciało walczyć, to powiem tak - jeżeli nie będzie mi się chciało, to na pewno trener nie będzie na mnie stawiał. Mogę jednak zapewnić kibiców, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby ze Śląskiem cieszyć się z awansu do ekstraklasy.
Do ekstraklasy awansował Pan już między innymi z Pogonią Szczecin i Amicą Wronki. Co poza mieszanką doświadczenia i młodości jest potrzebne, aby skutecznie walczyć o pierwszą ligę?
- Potrzebny jest odpowiedni potencjał w drużynie i dobra organizacja. Widać, że potencjał jest, bo zespół radził sobie jesienią bardzo dobrze. A i organizacyjnie jest wszystko dobrze poukładane. Znam pana Edwarda Ptaka i wiem, że jest on odpowiedzialnym człowiekiem, u którego wszystko jest dobrze zorganizowane. Tutaj nie będzie niemiłych niespodzianek. Tak więc w Śląsku jest wszystko, co potrzebne, aby walczyć o ekstraklasę. Wszystko rozstrzygnie się na boisku. Teraz trzeba wiosną twardo walczyć i powinno być dobrze.
Co Pan wiedział o zespole Śląska przed przyjściem do Wrocławia?
- Na pewno chciałem uzyskać kilka informacji o zespole Śląska i to zrobiłem, ale nie ujawnię, o co chodzi. Powiem tyle, że to, czego się dowiedziałem, przekonało mnie, że warto przyjść do Śląska i warto tutaj grać.
Z trenerem Ryszardem Tarasiewiczem już Pan rozmawiał?
- Tak, już miałem indywidualną rozmowę z trenerem Tarasiewiczem, ale to, o czym rozmawialiśmy, zachowam dla siebie. Mogę tylko powiedzieć, że trener Tarasiewicz oczekuje ode mnie pełnego zaangażowania, a ja obiecuję, że tak będzie. Nie przyszedłem do Śląska, aby sobie tutaj pół roku pograć i odejść. Moim celem jest awansować ze Śląskiem do ekstraklasy. Konkurencja jest silna i na pewno nie będzie łatwo. Nawet jednak gdyby miało się nie udać, to niech to będzie po walce.
Razem z Markiem Kowalem, Piotrem Celebanem i Dawidem Chwałkiem tworzycie silną grupę szczecińską. To może doprowadzić do podziału zespołu?
- Mam nadzieje, że tak nie będzie. Zespół nie powinien się dzielić na tych, którzy grali wcześniej w Szczecinie, na innych, którzy grali gdzieś tam, i tych, co byli w Śląsku wcześniej, bo to nie pomoże, a tylko zaszkodzi. Mamy jeden wspólny cel i to powinno zapobiegać podziałom. Zdaję sobie sprawę, że we Wrocławiu - podobnie jak w Szczecinie - są kibice, którzy by chcieli, aby w zespole grali tylko wychowankowie. Może się jednak tak zdarzyć, że wiosną na przykład w składzie Pogoni nie tylko nie będzie ani jednego wychowanka, ale nawet Polaka.
Liczy Pan na pewne miejsce w składzie? W końcu nie przyszedł Pan z Pogoni do Śląska, aby siedzieć na ławce rezerwowych, bo tak było w Szczecinie.
- Na pewno tak nie myślę i nie można tak podchodzić do tematu. Mamy teraz dwa miesiące przygotowań i przez ten czas muszę przekonać do siebie trenera. Muszę pokazać, że warto na mnie stawiać i że będę przydatny zespołowi. I tak samo będzie już podczas rozgrywek. Nikomu nic się nie należy. Grają ci, którzy w danej chwili są w najlepszej formie i są najbardziej przydatni dla zespołu.

Rozmawiał: Mariusz Wiśniewski
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: czwartek, 12 stycznia 2006 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności