www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Bohumil Panik: Burzyć wszystkiego nie ma sesnu
Rozmowa z Bohumilem Panikiem, trenerem Pogoni Szczecin.
Fot:. Pogoń On-Line/Lm
Jest Pan zadowolony z dorobku osiągniętego jesienią w lidze?
- Ratowaliśmy, co się dało. Początek był niezły. Zespół stać było na trzy dobre mecze. Później pod względem fizycznym piłkarze wyglądali gorzej i już nie szło tak dobrze. Największą porażką ostatniego czasu jest dla mnie brak awansu do kolejnej rundy Pucharu Polski. Nie powinniśmy odpaść w rywalizacji z Kujawiakiem Włocławek. Gdyby nie to, byłbym zadowolony z naszych wyników. W lidze jest czas na znalezienie jeszcze wielu oczek. Puchar nam przepadł.
Jak przychodziły porażki i słabe występy, najczęściej słyszeliśmy wytłumaczenia: zmęczenie Pucharem Intertoto, zły stan murawy lub arbiter wypaczył wynik. Do siebie nie ma Pan pretensji?
- Wszyscy mamy do siebie jakieś zastrzeżenia. Nikt nie jest w stanie prowadzić tak swojego życia, aby nie popełniać żadnych błędów. To samo jest w zespole. Myli się zawodnik, myli się też trener. Nie ma różnicy, czy błąd polega na niedokładnym uderzeniu piłki czy zbyt wolnej reakcji na wydarzenia na boisku. Zdaję sobie z tego sprawę, że były mecze, w których mogłem szybciej wprowadzać poprawki, zmieniać zawodników. Ale też pod tym względem myślę, że nikogo nie przeoczyłem. Każdy z piłkarzy wchodzących w skład naszej wąskiej kadry dostał swoją szansę i mógł pokazać, na co go stać. Po zakończeniu grania w lidze nadejdzie czas rozliczenia z tego wszystkiego.
Jakie błędy Pan popełnił?
- Ciężko mi jest o tym powiedzieć. Żałuję, że w Pogoni jest kilku piłkarzy, którzy mają wyjątkową pozycję. Nie tylko w drużynie, ale także klubie. Trzeba tak to wszystko uporządkować, aby wszyscy byli w jednym szeregu. Nie może dochodzić do konfliktów na tle tego, że jeden ma więcej od drugiego. Musimy zrobić wewnętrzny porządek. Szczerze mówiąc, to jest największy problem tego zespołu.
Pogoń w większości spotkań grała za bardzo defensywnie. Tak uważa większość obserwatorów. Nie zgadza się Pan z tą krytyką?
- Rozumiem ją, ale to nie jest tak proste, jak być może wygląda z wysokości trybun. O wybieganiu, sile, o tym, co każdy z piłkarzy da z siebie - zależy od przygotowania kondycyjnego. Jeśli nie jest w stanie wyciągnąć ze swojego organizmu więcej, to ciężko coś na to poradzić. Wystawiamy aż sześciu ofensywnych zawodników: Ediego, Claudio Milara, Przemysława Kaźmierczka, Radka Diveckiego, Rafała Grzelaka i Luiza Tavaresa. To mało? Inne drużyny w ten sposób nie grają. Wydaje mi się, że się rozpędzamy. Musimy złapać odpowiedni rytm, dobrze przepracowując przerwę w rozgrywkach ligowych.
Najlepszy mecz Pogoni jesienią?
- Ciężko powiedzieć. Nie robiłem takiej analizy i chyba nie było takiego spotkania. Mieliśmy dobre fragmenty lub połowy spotkań rozegranych na bardzo dobrym poziomie. 90 minut bez zastrzeżeń sobie nie przypominam.
Spotkanie najsłabsze?
- Były takie mecze, gdy mogliśmy zrobić dużo więcej. O nich najpierw musimy podyskutować i przeanalizować w gronie zawodników i trenerów. Wnioski z takich spotkań są najważniejsze.
Rewolucja czy uzupełnienia? Jaką ma Pan wizję Pogoni po zimie?
- Burzyć wszystkiego nie ma sensu, bo szkoda dobrych rzeczy, nad którymi pracowaliśmy od jakiegoś czasu. Można to porównać do roboty chirurga, który operuje organy wewnętrzne człowieka. Podczas zabiegu wycina on tylko chore narządy. W ich miejsce wsadza nowe. Nie wszystko jest chore, więc jest wielu takich piłkarzy.
Co jest do usunięcia?
- Powiem o tym już wkrótce.
A Pan czuje się pewnie przed zimowym zabiegiem?
- A czy każdy człowiek nie martwi się o swoje życie? Zawsze zastanawiamy się wszyscy, co będzie jutro. Czy umrę czy będę żył? Czy potrąci mnie samochód? W życiu nie ma nic pewnego, a w naszym zawodzie do zmian dochodzi wyjątkowo często. O tym decyduje tylko jeden człowiek i muszę się z tym liczyć, czy to mi się podoba, czy nie.
Jakich zawodników Pan potrzebuje? Jakie powinni mieć cechy, na jakich grać pozycjach?
- To muszą być zawodnicy, którzy będą walczyć od pierwszej do ostatniej minuty. Muszą mieć serce i charakter do gry. Do polskiej ligi trzeba sprowadzać graczy, którzy nie boją się agresywnych pojedynków, grania na śniegu czy w błocie, przy różnych temperaturach. Nie chodzi tylko o zdolności techniczne, bardzo uważnie będziemy przyglądać się psychice zawodników.
Wie Pan coś o grupie Brazylijczyków, którzy mają trenować z zespołem w czasie zimowych przygotowań?
- Nie mam pojęcia, co to za gracze, ale wierzę w to, że uda się znaleźć zawodników, którzy będą spełniać moje oczekiwania. Idziemy w tym kierunku i nie mam wątpliwości, że zawodnicy z Ameryki Południowej są najlepsi na świecie. Nie mam nic przeciwko prowadzeniu zajęć dla takiej mieszanki. Wiadomo, że nie każdy się sprawdzi w obcym kraju, ale wierzę, że możemy znaleźć tam piłkarzy, którzy będą rzeczywistym wzmocnieniem naszej jedenastki.
O co zespół będzie walczył na wiosnę?
- Powinniśmy szukać dla siebie miejsca na najwyższych lokatach.
Europejskie puchary?
- Dlaczego nie? Przecież wszystko jest możliwe.

Rozmawiał: Piotr Merchelski
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: poniedziałek, 5 grudnia 2005 r.
Dodał: dejvi

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności