www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Leszek Jezierski: Ja wolę, gdy gra zespół, a nie ludzie
Śledzi Pan losy Pogoni?
- Równie mocno jak ŁKS-u i Widzewa Łódź oraz Ruchu Chorzów. Jestem bardzo związany z tymi drużynami, a one jednak bardziej mnie zawodzą niż olśniewają swoją grą. Z Pogonią jest to samo. Ale idąc śladem deklaracji właściciela klubu Antoniego Ptaka, wszyscy powinni być oczarowani tym, co się dzieje w Pogoni. Ptak twierdził, że jego Pogoń to zestaw ludzi, który śmiało może doprowadzić tę drużynę do występów w europejskich pucharach. Zapowiedzi więc były piękne, ale rzeczywistość nie jest tak różowa. Oglądam w telewizji mecze zespołu, byłem też kilka razy na stadionie w Szczecinie. Gdyby dawna Pogoń zagrała z obecną, wynik byłby oczywisty. Zwycięstwo gwiazd sprzed lat. Podchodzę do tego bardzo emocjonalnie i nie ze wszystkim mogę się pogodzić.
Co Pana denerwuje w szczecińskim klubie?
- Za moich czasów najważniejsze było, aby mieć na uwadze ludzi z dawnego województwa szczecińskiego, z regionu. Bardzo wszystkim zależało, aby na boisku biegali nasi chłopacy z miasta, z regionu, z okolicznych miasteczek. Oni bardzo chcieli się podobać i podobali się, grając u siebie, w swoim mieście. To sprowadzało na stadion przy ul. Twardowskiego komplet publiczności. Tego mi brakuje. Teraz nie wiem, co to jest za drużyna z tej Pogoni. Ciężko nazwać taką bandę. Według wydawanych pieniędzy na piłkarzy, zespół ten powinien spełniać oczekiwania. Za dużo jest jednak starych obcokrajowców w zespole. Niech pan powie, po co oni tu są?
Dorabiają do emerytury?
- Dokładnie. Nie znam historii ich występów w swoich rodzimych ligach, ale podejrzewam, że to nie byli wybijający się piłkarze. To nie jest tak, że świetny zawodnik śmiało pojedzie do Polski, aby się tu rozwijać. Taki trzydziestokilkuletni gracz przedłuża swoją egzystencję sportowca. A to nie gwarantuje dobrych wyników. Widać to po meczach Pogoni w lidze. Niektórzy zawodnicy wyglądają tak, jakby od początku meczu myśleli o tym, co wpływa na ich konto. A kolejność powinna być odwrotna. Sprowadzanie obcokrajowców jest karygodne, śmieszne i budzi we mnie głęboką krytykę. Jak można się zachwycać takim Claudiem Milarem? Przecież gra coraz słabiej, a zachowuje się na boisku zupełnie nie do przyjęcia.
Potrzebne są duże zmiany w klubie?
- Nie mogę powiedzieć o tym bardzo zdecydowanie, bo nie jestem przy drużynie na co dzień. Trzeba by dokonać dogłębnej obserwacji tego, co prezentują piłkarze także na treningach. Za wcześnie, bym kogoś przekreślał, ale uzupełnienia będą niezbędne w zespole. Nasza liga nie stoi na wysokim poziomie i Pogoń, którą stać na dobrych piłkarzy, powinna grać dużo lepiej. A jest naprawdę słabo. Nawet obecność w reprezentacjach Polski Przemysława Kaźmierczaka, Rafała Grzelaka i Pawła Magdonia nie świadczy przeciwko mojej ocenie. Przecież wiemy, jak oni ostatnio grają i to na pewno nie jest poziom reprezentacyjny. Ale mamy czas poszukiwań selekcjonerów kadr - nikt nie gwarantuje, że ta trójka tam trafi.
Podoba się Panu gra jedenastki prowadzonej Panika?
- Ze względu na miłość do Pogoni nie mogę sobie pozwolić na zbytnie krytykanctwo. Następne pytanie proszę.
Co by Pan zmienił?
- Ryzykowałbym. Trenerzy nie mają teraz odwagi na wpuszczanie młodych zawodników związanych z klubem i terenem, na którym gra. To mankament we wszystkich polskich klubach. Starzyzna przebija się w każdej polskiej drużynie. Nie odpowiada mi taktyka prowadzenia meczów Pogoni. To jest liczenie na indywidualne umiejętności i popisy, które mają gwarantować korzystny wynik. Ja wolę, gdy gra zespół, a nie ludzie. Wszyscy powinni mieć obowiązki w obronie i ataku.
Co może osiągnąć drużyna wiosną?
- Jestem optymistą i nie chciałbym, aby szczecinianie musieli walczyć o byt w I lidze. Mamy jednak w lidze tyle słabych zespołów, że taka nerwówka Pogoni nie grozi.
Puchary. To za duże słowo?
- Nie wiem, jakie puchary ma pan na myśli, ale jeśli chodzi o poważne rozgrywki w Europie, to są one bardzo, bardzo daleko. Szczecin nie leży na ich drodze (śmiech).
Jak ocenia Pan ekstraklasę w tym roku?
- Jest słaba. Tak jak II liga. Jest kilka mocniejszych klubów i szarzyzna. O mistrza może się bić tylko Wisła Kraków i Legia Warszawa. Naszej piłce brakuje atrakcyjności. Ale nawet nasze władze związku nie rozumieją, że mamy klimat taki, a nie inny, więc nie powinno się grać o tej porze roku i w takich warunkach. Hit jesieni Wisła - Legia to była parodia piłki. Sport jest dla widzów. A u nas ciężko o 5 tys. kibiców na trybunach. Kiedyś promocja nie była potrzebna. Fani wiedzieli, że przychodząc na stadion, zobaczą widowisko na wysokim poziomie. A teraz? Nigdy nic nie wiadomo.

Rozmawiał: Piotr Merchelski
Źródło: gazeta.pl
Data: poniedziałek, 5 grudnia 2005 r.
Dodał: js

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności