www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Rozmowa z Waldemarem Jaskulskim
Były obrońca reprezentacji Polski, Pogoni Szczecin i Widzewa Łódź od nowego sezonu zagra w trzecioligowym Klubie Piłkarskim „Police”.
Dariusz Wołoszczuk: Co zdecydowało o tym, że wrócił Pan do Polic?
Waldemar Jaskulski: To, że po czteroletniej nieobecności postanowiłem wrócić do domu w Polsce. Co mnie do tego zmusiło? Przede wszystkim rodzina. Żona nie chciała przebywać już dłużej za granicą. W sumie najważniejszym powodem był fakt, że córka zaczyna naukę w szkole. Nie chcieliśmy zostawać dłużej za granicą i później gmatwać jej troszeczkę w umyśle. Zaczęłaby więcej mówić po francusku, później przyjechałaby do Polski i mówiłaby słabo po polsku. W Belgii szkołę zaczęłaby rok wcześniej. A jeśli chodzi o mnie, to zdrowie nie pozwala mi już grać w piłkę na wysokim poziomie.
- Czy Police były Pana miastem docelowym po powrocie do kraju?
- Oczywiście, że nie. Zakładałem, że gdy wrócę z Belgii, wszystko ułoży się inaczej.
- Po przyjeździe do Polski pierwsze kroki skierował Pan do Pogoni, później był Widzew i w końcu Radomsko...
- Tak, zacząłem trenować z Pogonią Szczecin. Nie doszedłem jednak z klubem do porozumienia. A nawet gdybyśmy się dogadali, to i tak nic by z tego nie wyszło, bo na pierwszym obozie, na którym byłem z Pogonią, nabawiłem się kontuzji, którą leczyłem przez osiem miesięcy.
Później otrzymałem jeszcze propozycję gry w Widzewie, ale byłem tam trzy dni i musiałem wrócić. Pojawiło się także Radomsko, co było ogólnym nieporozumieniem. Szkoda, że tak wyszło. Wróciłem do Polic, gdzie mieszkam, ale nie z zamysłem, aby tu grać. Chciałem się ustatkować i zapewnić stabilizację sobie i rodzinie.
- Mógł Pan przecież grać w drugoligowym Lechu Poznań. Otrzymał Pan przecież niedawno taką propozycję.
- Powiedzmy, że była taka, ale cicha propozycja. Z nikim nie rozmawiałem o konkretach, tylko po koleżeńsku z trenerem Bogusławem Baniakiem. Niby mają w Poznaniu wielkie plany, ale w sumie nie wiadomo, na czym oparte. Dlatego nie zdecydowałem się na wyjazd do Poznania.
- Czy zatem można mówić o piłkarskiej emeryturze?
- Zdecydowanie tak. Trzeba realnie spojrzeć na to, że nie stać mnie, aby obecnie uprawiać sport na najwyższym poziomie. Owszem, mógłbym grać w II lidze polskiej. Uważam, że nie podlega to dyskusji. Jeśli chodzi o grę w ekstraklasie, zdaję sobie sprawę, że zdrowotnie nie dałbym rady.
- A nie targają Panem myśli w rodzaju: "III liga, co ja tutaj robię?".
- (śmiech) Nie. Powtarzam, że zmusiło mnie do tego zdrowie. Nie mogę się wygłupiać i ryzykować gry w wyższych klasach. Miałem nauczkę po Pogoni, kiedy przez osiem miesięcy żyłem w stresie. Przez kontuzję miałem duże problemy. Gdy doszedłem do siebie, próbowałem gry w II lidze i powiedzmy, że nie było źle ze zdrowiem. To jednak troszeczkę inna praca niż w III i od czasu do czasu odzywały się jakieś problemy. Nie ma co szarżować. Zdrowie dla mnie jest ważniejsze, niż pokazywanie komuś na siłę, że w wieku 34 lat mogę grać w II czy I lidze. To nie wchodzi w grę. Teraz mieszkam w Policach, mam klub trzecioligowy, w którym chciano, abym grał. Nie mam problemów ze zdrowiem i postaram się dać z siebie wszystko, na tyle, na ile będę mógł. Zagram na pozycji ostatniego stopera.
- W przeszłości jako piłkarz Chemika grał Pan w pomocy.
- Kiedy przyszedłem do Polic, Chemik grał w III lidze, graliśmy głównie z młodzieżowcami w składzie. W Pogoni też długo grałem na pozycji pomocnika, jednak dopiero później przeszedłem do tyłu.
Potem z czasem zmieniałem miejsce na boisku. Czym człowiek starszy, tym bardziej gra z tyłu.
- Nie żałuje Pan wyjazdu za granicę? Czy Pana życie po tym wyjeździe bardzo się zmieniło?
- Na pewno nie żałuję, a zmieniło się dużo. Trzy lata grania w profesjonalnym klubie ligowym, czołowej i jednej z bogatszych drużyn belgijskich, jaką jest Standard, miało ogromny wpływ na moje życie. Jechałem po to, aby zarobić pieniądze i teraz jestem z tego w miarę zadowolony. Nie jest to jest jakaś wielka liga, z nie wiadomo jakimi pieniędzmi. Na pewno jednak są większe, niż w naszej lidze, kiedy ja wyjeżdżałem. A jak były duże, niech zobrazuje fakt, że mając możliwość gry w Lidze Mistrzów z Widzewem, zrezygnowałem z tego i wyjechałem do Belgii.
- Grał Pan dotychczas przeciwko Anderlechtowi Bruksela, a teraz będzie np. Chojniczanka Chojnice.
- No i co z tego? Akurat te rejony - Gdańskiego czy Bydgoskiego - znam bardzo dobrze. Przed przyjściem do Chemika Police grałem w Chemiku Bydgoszcz. Wtedy była taka sama grupa, pamiętam tamte drużyny, np. Goplanię Inowrocław czy inne...
A na poważnie - dzieli je niestety przepaść. Grałem przeciwko Anderlechtowi, Barcelonie czy innym znanym drużynom. Teraz zagram z Unią Janikowo. Powoli jednak zaczynam się przyzwyczajać, oswajać z tym. Trzeba sobie zdać sprawę, że coś się kończy.
- O co zagra Pana nowa drużyna?
- Trudno powiedzieć. Rozmawiałem o tym z trenerem Zbigniewem Kropidłowskim. Są plany walki o czołowe miejsca w lidze. Póki co, nie mam rozeznania, jak wygląda obecna III liga, jaki jest jej poziom i jak grają drużyny. Skoro klub działa, być może jest jakaś szansa i musimy ją wykorzystać.
- Ile czasu spędzi Pan w Policach?
- Nie wiem. Zobaczę. Nic nie jest przesądzone. Rok, dwa, a może dłużej, jeśli będzie taka potrzeba. O pracy trenerskiej póki co na razie nie myślę. Nie mam zresztą licencji. Może w tym roku zacznę kurs. Będę miał jeszcze inne zajęcia.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: czwartek, 26 lipca 2001 r.
Dodał: JuN

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności