www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Bogusław Pietrzak: Jestem przekonany, że w Pogoni obrałem dobry kierunek
Rozmowa z Bogusławem Pietrzakiem, trenerem Pogoni Szczecin.
Kiedyś zapytano serbskiego trenera Legii Dragomira Okukę o to, kto - jego zdaniem - jest najlepszym polskim trenerem. Wie pan, co odpowiedział?
- Nie, nie wiem.
Powiedział, że Bogusław Pietrzak. Pan był wówczas szkoleniowcem Ruchu Chorzów.
- Kurczę. Muszę chyba do niego zadzwonić i podziękować za ciepłe słowa. To miło, że ktoś ma o mnie dobre zdanie. O trenerze mówi się jednak, że jest tak dobry, jak wynik jego ostatniego meczu. Zawód trenera jest trudny. Z jednej strony możemy zbierać takie opinie, jak pan przytoczył. A za moment, gdy coś nie pójdzie, zwalnia się nas z pracy.
Idźmy dalej. To samo pytanie zdano Czechowi Wernerowi Liczce. Wie pan, co odpowiedział...?
- Czy już jestem czerwony na twarzy, czy już jestem za stary, by się czerwienić? Jeszcze raz powiem: fajnie to słyszeć. Niestety, wszystko jest bardzo ulotne. Cieszę się, że niektórzy mają taką opinię. Mam świadomość, że trzeba iść do przodu. Że na danym materiale trzeba uzyskać maksimum. Jestem przekonany, że w Pogoni obrałem dobry kierunek. Ale jak w każdej robocie i w tej potrzeba trzech rzeczy: czasu, cierpliwości i szczęścia.
Czy trener musi się doskonalić?
- Zawsze. Będę teraz składał papiery na "profi", czyli najwyższe uprawnienie do prowadzenia zespołów w Unii Europejskiej. To już ostatnie z uprawnień, jakie zostało mi do zdobycia.
Przejdźmy do spraw związanych z Pogonią. Przed panem i zawodnikami wyczerpujący sezon: runda jesienna, Puchar Polski i dwie kolejki z wiosny. Dacie radę?
- Wszystko jest kwestią kadry. Musi być nie tylko szeroka, ale i wyrównana. Z tego, co widzę, w Pogoni taka kadra jest. Będzie musiało nam sprzyjać szczęście, a konkretnie omijać kontuzje. Moim zdaniem poradzimy sobie z terminarzem. 17 kolejek ligowych plus puchary to spore obciążenie, ale jesteśmy na nie przygotowani.
Miał pan wystarczająco dużo czasu na przygotowania? Późny koniec sezonu, później Intertoto i wczesny start ligi sprzyjały spokojnej pracy?
- Czego bym nie mówił po okresie przygotowawczym: czy był on krótki, czy długi - to i tak liga wszystko zweryfikuje. Na to pytanie łatwiej mi będzie odpowiedzieć po 3-4 kolejkach. Wtedy będę w stanie twierdzić, czy tego właśnie oczekiwałem. Powtarzam: liga wszystko zweryfikuje. Po trzech kolejkach możemy mieć dziewięć punktów, albo tylko trzy "oczka". A i wtedy istotne jest, czy te trzy punkty to nie efekt remisów, czy dwóch porażek i jednego zwycięstwa. Wierzę, że stać nas na wygrywanie. Mam nadzieję, że w defensywie będziemy równie skuteczni jak wiosną, a do tego zaczną wpadać bramki. Ale choć pracujemy nad poprawą skuteczności, to wcale nie oznacza, że od razu będą efekty. Czasami potrzebne jest zwykłe szczęście, albo przypadek. Piłka trafi w słupek, albo do bramki. Jedni powiedzą, że zabrakło umiejętności, a drudzy, że szczęścia.
Analizuje pan terminarz, czy nie przykłada pan do tego wagi?
- Nigdy nie przykładałem. Uważam, że główna robota, to jest długi okres przygotowawczy. 2-3 tygodnie latem, to tylko sterowanie aktualną dyspozycją. Pod względem wydolnościowym jesteśmy przygotowani bardzo, ale to bardzo dobrze. Nie ma już, czego poprawiać. Są natomiast inne elementy, nad którymi pracujemy: dynamika, szybkość. One decydują o skuteczności pod bramką rywala. Na przykład szybkość w wygrywaniu pojedynków "jeden na jeden".
O Pogoni mówi się, że ma duży potencjał, ale są problemy z jego wyzwoleniem. Od czego to zależy?
- W jakimś stopniu od psychiki. Wybierzmy sobie w lidze jeszcze jeden zespół o podobnej sile, co Pogoń. Co zadecyduje o tym, która z drużyn będzie lepsza? Szczegóły. A jednym z takich szczegółów jest psychika. To jest praca, której nie widać. W Pogoni zwracamy na to uwagę. A potencjał czasami trudno jest wyzwolić. Całkiem niedawno Adam Nawałka miał z tym problemy w Zagłębiu Lubin. Teraz doskonale sobie radzi w Jagiellonii Białystok.
Porozmawiajmy o taktyce. Wiosną grał pan systemem 4-4-2, ewentualnie 4-2-3-1. Jak będzie jesienią? Czy będzie pan preferował konkretne ustawienie, czy - podobnie jak Bohumil Panik - stosował częste zmiany w trakcie meczu?
- Cała sztuka w tym, by zespół był przygotowany do wprowadzenia tego typu zmian. Mało tego. Jeśli zespół sam zareaguje, to możemy już mówić o "wyższej szkole jazdy". To rzadkość. Zwykle trener musi ingerować. Pracujemy nad taktyką. Wyjściem jest system 4-4-2. Wszystkie pozostałe, to tylko mutacje tego systemu. Gramy strefą, blokiem itd. Taktykę determinującą - po pierwsze: moi piłkarze, po drugie - ustawienie przeciwnika. Jeżeli w trakcie meczu będziemy potrafili przejść z 4-4-2 na 4-2-3-1 a następnie na 4-1-4-1, to znak, że zespól rozumie, o co chodzi w taktyce. A to już jest rewelacja!
Daleko jest Pogoni od ideału?
- Sprawa taktyki, to sprawa potencjału intelektualnego w zespole. On jest. Piłkarze muszą znać abecadło taktyki.
Teraz o personaliach. Milar narzeka, że nie chce grać w pomocy, tylko w ataku. Tam są z kolei Divecky, Elokan, Edi oraz Bugaj.
- Wyjaśnię sprawę Milara. On nie marudził, tylko narzekał na swoją własną dyspozycję. Był zły na siebie, a nie na miejsce na boisku. Staram się dla niego, jak i dla pozostałych dobrać optymalną pozycję na boisku.
Czy w składzie ma pan swoich pewniaków?
- W Pogoni - jak w każdym zespole - są pewniacy. Muszą jednak pamiętać o tym, że nie liczy się dorobek, ale każdy następny mecz. Im zawodnik lepiej się czuje, tym lepiej się sprzeda na boisku. Na razie brakuje nam lidera z prawdziwego zdarzenia. Mam nadzieję, że wykreuje się w trakcie rozgrywek. Na razie mam tu pewien niedosyt.
Dwa zdania o nowych zawodnikach, którzy wzmocnili zespół: Tavaresie i Elokanie.
- Tavares ma rzadkie - jak na obrońcę - umiejętności gry jeden na jeden. A nie sprawia wrażenia chłopca, którego można się bać. To, co mówił o nim jego menadżer Mariusz Piekarski, potwierdził w sparingu. W Brazylii grał na prawej obronie, ale ma też dużą ochotę do gry ofensywnej. Co do Elokana, to wszyscy mówią, ze to napastnik. Ja w nim widzę pomocnika, a raczej "oszukanego" napastnika, znajdującego się za dwójką klasycznych atakujących. Prawdopodobnie będzie grał na prawym skrzydle.
Kto jest faworytem ligi, a kto będzie "Czarnym koniem"?
- Trzeba się bać beniaminków. Szczególnie Bełchatów i Korona to zespoły budowane w oparciu o solidne podstawy finansowe. Mogą się liczyć. Czołówka jest wyrównana i po rundzie jesiennej - w moim przekonaniu - nic jeszcze nie będzie przesądzone. Liga powinna być ciekawsza niż ostatnio.

Rozmawiał: -
Źródło: Głos Szczeciński
Data: czwartek, 18 sierpnia 2005 r.
Dodał: Przemysław Sas

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności