www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Rozmowa z Radosławem Majdanem
- Człowiek Pogoni odchodzi po kilkunastu latach spędzonych w tym klubie. Czujesz żal?
- Na pewno. Kiedy byłem na dziesięciodniowym zgrupowaniu z tureckim zespołem i podpisywałem kontrakt, już zacząłem tęsknić. Rozłąka z rodziną, kolegami z Pogoni, Szczecinem już wywołała tęsknotę i zdaję sobie sprawę, że im dłużej mnie tutaj nie będzie, tym bardziej będę tęsknił. Ale tak wybrałem i muszę się przyzwyczaić.
- Kto namówił Cię do przyjścia przed kilkunastu laty na trening Pogoni?
- Sam podjąłem tę decyzję. Zawsze chciałem zostać piłkarzem. To było moje marzenie. Odkąd pamiętam, zbierałem plakaty fubolistów, ich autografy. Jako chłopiec na stadionie przy Twardowskiego podawałem piłki. Na jednym ze szkolnych turniejów wypatrzył mnie Włodzimierz Obst i zaprosił do gry w Pogoni. Było to bodajże 18 lat temu.
- Od początku byłeś podstawowym zawodnikiem w drużynie?
- Tak. Niemal zawsze rozpoczynałem mecze od pierwszej minuty, rzadko siedziałem na ławce rezerwowych. Zawsze miałem dobry kontakt z kolegami, którzy byli jednocześnie moimi kolegami ze szkoły (chodziłem do klasy sportowej SP 48). Początki miałem bardzo zachęcające, bowiem dużo jeździliśmy na turnieje i większość z nich wygrywaliśmy. Sprawiało mi to radość i jeszcze bardziej pogłębiło moją miłość do piłki nożnej.
- Kiedy podjąłeś decyzję o tym, żeby związać swoją przyszłość z grą w piłkę?
- Wtedy, gdy zobaczyłem, że dzięki niej moje życie idzie naprawdę we właściwym kierunku. Od 15. roku życia byłem powoływany do reprezentacji Polski. Wiadomo, że w tamtym czasie trudno było wyjechać z Polski, a ja jako kadrowicz mogłem zwiedzić Singapur, Malezję i inne egzotyczne kraje. To mnie mocno dopingowało i zdecydowałem się grać dalej.
- Pamiętasz swój debiut w pierwszym zespole?
- Oczywiście. Jako pierwszy szansę dał mi trener Andrzej Brożyniak w meczu pucharowym z Jagiellonią Białystok. Przegraliśmy po dogrywce 2:3, ale ja to spotkanie dobrze wspominam.
- W meczu ligowym debiutowałeś w bardzo trudnym okresie?
- To pamięta chyba każdy. Zmieniłem Roberta Wojtkowskiego. Przegraliśmy z Ruchem Chorzów 0:3. To było latem 1992 r. W bramce postawił mnie trener Romuald Szukiełowicz. I tak zaczęła się moja dorosła przygoda z piłką.
- Jednak przed meczem spekulowano, że to właśnie Ty rozpoczniesz mecz od pierwszych minut.
- Widocznie trener wolał postawić na bardziej doświadczonego zawodnika. Być może uważał, że mogę się "spalić" psychicznie. Jednak nie był to zły początek, bowiem nawet po przegranych spotkaniach zbierałem dobre recenzje. To też było zachęcające. Za Szukiełowicza dobrze nam szło. W kolejnym sezonie nie przegraliśmy dziesięciu kolejnych spotkań, byliśmy liderami i przegraliśmy pamiętny mecz z Górnikiem Zabrze 1:2 przy 20-tysięcznej publiczności.
Ale w połowie lat 90. Pogoni szło już gorzej. Zaliczyliście spadek do II ligi.
- Klub borykał się wówczas z kłopotami finansowymi i kto się wybił w Pogoni, był sprzedawany. Tak było z Olkiem Moskalewiczem czy Maćkiem Stolarczykiem. Ale mimo wszystko zawsze w drużynie panowała dobra atmosfera.
- Masz żal do Waszych kibiców za to, że tak żegnali zespół pod koniec sezonu?
- To już nie ma znaczenia. Zawsze trzeba patrzeć na sprawę z dwóch stron. Jeden z kibiców powiedział mi, że żadne pieniądze nie są warte przeżycia fety po zdobyciu mistrzostwa. A Szczecin pokazałby całej Polsce, jak potrafimy się cieszyć. Nie było nam dane tego doświadczyć, ale wierzę w naszą uczciwość. Brak wyników popsuł atmosferę w drużynie. Potrafię zrozumieć kibiców, którzy żądali lepszej gry.
- Oberwało się Wam od swoich kibiców, a Ciebie obrażano niemal na każdym meczu wyjazdowym.
- Na to złożyło się wiele rzeczy. Na pewno w pamięć kibicom zapadło wydarzenie z Wrocławia, gdy odebrałem flagę Pogoni szalikowcowi Śląska, który zerwał ją z sektora naszych kibiców. W każdym wywiadzie podkreślałem moje oddanie dla Szczecina i Pogoni. No i szalik Pogoni, który wieszałem w bramce.
- Mało brakowało, żeby w Twojej bramce zawisł szalik Lecha Poznań?
- Z Lechem rozmawiałem, gdy miałem 18 lat, ale po rozmowach z jego trenerem Jerzym Kopą nic nie wyszło. Bliższy byłem przejścia do Widzewa Łódź przed dwoma laty. A jeszcze wcześniej miałem ten nieszczęsny transfer do Antwerpii. Po nim śmiałem się, że w Pogoni zostanę dożywotnio.
Odchodzisz po największym sukcesie, jaki osiągnąłeś z Pogonią. Jesteś wicemistrzem Polski, a jednak rezygnujesz z gry w Pogoni i europejskich pucharach.
- Mogę powiedzieć tylko niestety. Pomimo nie najlepszej gry mieliśmy dużą szansę na złoty medal. Wisła i Legia traciły sporo punktów. My jednak tego nie wykorzystaliśmy. To nie jest jednak tylko nasza wina. Spółka nie potrafiła się dogadać z miastem, a to odbijało się na nas. W decydującym momencie nie byliśmy w stanie podjąć walki. Czy żałuję, że nie zagram w pucharach? W sumie nie. Mam 29 lat i z każdym rokiem byłoby mi trudniej wyjechać do zagranicznego klubu, a z Pogonią nadal będę sercem.
- Jakie są Twoje pierwsze wrażenia po kontakcie z nową drużyną?
- Po kilku dniach pobytu jestem mile zaskoczony ich podejściem i życzliwością. Nie mogli się nadziwić, że mam na piersi tatuaż z godłem Pogoni.
- A nie obawiasz się, że jadąc do Turcji, stracisz miejsce w kadrze?
- Zobaczymy. Bardzo chcę grać w reprezentacji. Wszystko wyjaśni się już we wrześniu przy okazji meczu eliminacyjnego z Norwegią.
- Liczysz na wyjazd na mistrzostwa świata?
- Nigdy na nic nie liczyłem, bo można się przeliczyć. Podchodzę do tego z dystansem, by w razie czego nie przeżyć rozczarowania.
- Czy żałujesz czegoś po dziewięciu latach gry w pierwszym składzie Pogoni?
- Tego, że nie zdobyłem mistrzostwa Polski.
- A co będziesz najmilej wspominał z gry w Pogoni?
- Spotkania z Legią i Wisłą w Szczecinie. Nie zapomnę widoku serpentyn. Porównywaliśmy to do wyjścia gladiatorów na arenę w starożytnym Rzymie.
- Myślałeś już o tym, co będziesz robił po zakończeniu kariery?
- Chciałbym pozostać przy piłce, bo już teraz wiem, że jak skończę grać, to będzie mi brakowało tych emocji, wyjazdów. Zawsze chciałem być osobą, która za coś odpowiada, czymś kieruje i takiej funkcji będę szukać.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: piątek, 13 lipca 2001 r.
Dodał: JuN

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności