www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Julcimar: Obwiniam siebie za pierwszego gola
Rozmowa z Julcimar de Souza, obrońcą i kapitanem Pogoni Szczecin.
Jaka była atmosfera w waszej szatni po sobotnim meczu?
- Zła. Wszyscy siedzieli, jakby świat się walił. Nikt nie był za bardzo rozmowny. Każdy przeżył tę porażkę. Mamy już tego dość. Nie może być tak dalej. Trzeba zmienić naszą postawę na boisku. Niby gramy dobrze, mamy okazje do strzelenia bramki. I nic. Brak skuteczności to nie jest wytłumaczenie i tym nie możemy się zasłaniać. Po to trenujemy, aby wygrywać.
Jak reaguje kapitan zespołu oraz trener w takich sytuacjach?
- Trener tuż po meczu powiedział nam, że musimy podnieść głowy. Przeanalizować naszą grę i wyciągnąć wnioski. Nie miał do nikogo pretensji, ale wiem, że każdy ma pretensje do siebie. A ja? Po pierwsze stwierdziłem, że trzeba wyjść z takiej sytuacji. Jest tragicznie, ale nie możemy się załamywać. Trzeba się wziąć do solidnej roboty i pokazać charakter w kolejnych spotkaniach.
Dwie porażki, zero strzelonych goli. Ciężko o dobre słowo o obronie i ataku Pogoni.
- Nie wiem, dlaczego tak się układały te mecze. W obu spotkaniach graliśmy przez pierwsze 45 minut bardzo dobrze, natomiast druga połowa w naszym wykonaniu - i w Warszawie i w Szczecinie - była fatalna. Nie mam pojęcia, dlaczego tak się dzieje i to jest najgorsze. Przynajmniej trzy punkty w tych meczach powinny być nasze. Zastanawiam się czy tu chodzi o brak koncentracji, czy może sił zabrakło. Naprawdę nie wiem, o co chodzi. Spotkanie z Górnikiem mogło przecież inaczej się potoczyć. Mogliśmy strzelić bramkę w pierwszych pięciu minutach i byłoby nam łatwiej. Zabrakło szczęścia, a i sędzia nie odgwizdał karnego dla nas.
Dobrze byliście przygotowani taktycznie?
- Według mnie rywal był rozpracowany. Mieliśmy grać skrzydłami przeciw obronie Górnika, która koncentrowała się na środku pola karnego. Dlatego na skrzydłach zagrali bardzo ofensywni zawodnicy Tomasz Parzy i Grzegorz Matlak. I stuprocentowe sytuacje tworzyliśmy właśnie po akcjach prowadzonych bokiem. A że nic nie wpadło do siatki? Brak mi słów.
W obronie graliście trójką, gdyż reszta zespołu była z przodu.
- Ale wiedzieliśmy, kto ma zostać z tyłu i kiedy. W pierwszej połowie nie było widać, aby nasza defensywa miała jakieś problemy. Po stracie bramki na 0:1 musieliśmy zaatakować i się odkryć. Nie mogło być mowy o cofnięciu się do gry z czwórką obrońców. Obwiniam siebie za pierwszego gola. Źle się zachowałem przy dośrodkowaniu Piotrka Brożka. Piłka odskoczyła mi od nogi, na co nie mogę sobie pozwolić. A tak, po bramce upadła w nas wiara w zwycięstwo.
Po tym golu widoczny był brak zaangażowania zespołu.
- Nie wydaje mi się. Ze swojej strony zapewniam, że starałem się zrobić wszystko, co mogłem. A koledzy? Każdy musi mówić za siebie.
Jutro zagracie z Podbeskidziem Bielsko-Biała w Pucharze Polski. Można zmazać tę plamę?
- Najważniejsze dla nas zadanie, to nie przegrać tego meczu. Będzie świetnie, jeśli strzelimy bramkę na wyjeździe. To dobra okazja do rehabilitacji, a my musimy się podnieść, aby nie zawieść naszych kibiców. Przepraszam ich za mecz z Górnikiem i brak punktów na naszym koncie. Zapewniam, że liczą oni na nasze bramki i wygrane równie mocno, co piłkarze Pogoni.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: poniedziałek, 21 marca 2005 r.
Dodał: Piotr Merchelski

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności