www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Bohumil Panik: Wszyscy wygrywamy i wszyscy przegrywamy
Po porażce z Legią Panik długo milczał. Nie chciał rozmawiać, bo czekał na męską rozmową z zawodnikami. W końcu we wtorek przeprowadził analizę piątkowego występu. Jakie są jej efekty?
O co miał Pan największe pretensje do zawodników po wysokiej porażce w Warszawie?
- Przede wszystkim chodziło mi o to, że możemy przegrać mecz, ale nie w stosunku 0:3! Nie pamiętam, kiedy prowadzona przeze mnie drużyna przegrała takim wynikiem. Sprawdzę to w archiwum. Co innego, gdy ponosi się porażkę po wyrównanej grze i z boiska schodzi z podniesioną głową. W Warszawie moi piłkarze opuszczali stadion z nisko pochylonymi głowami. Tak nie może być. Druga połowa była tragiczna. Po stracie bramki zespół siadł psychicznie i nie był w stanie nawiązać walki.
Znalazł Pan winnego straty bramek?
- O porażce zadecydowały indywidualne błędy zawodników. Każdy mógł zobaczyć w telewizji, jak padały gole. Nie mogę wskazać jednego winnego, ponieważ winę ponosi cały zespół, nie tylko obrońcy. Wszyscy wygrywamy i wszyscy przegrywamy.
Oceńmy grę poszczególnych formacji w tym meczu. Obrońcy...
- Uważam, że nie zagrali źle. Na miarę swoich możliwości. Obrońcy Legii też mieli wielkie problemy i popełniali sporo błędów. Problem w tym, że napastnicy gospodarzy potrafili bezlitośnie wykorzystać potknięcia naszych defensorów.
Pomocnicy...
- W pierwszej połowie pomoc funkcjonowała jak należy. Do przerwy drugą linię wzmacniał cofnięty Adriano. Po zmianie stron żaden z naszych napastników nie grał w środku boiska, więc pomocnicy mieli utrudnione zadanie. Legia zagrała szybko skrzydłami i trudno nam było zastosować pressing. Często musieliśmy uciekać się do fauli.
Atak?
- Podobnie jak reszta drużyny. Niezłe pierwsze 45 minut i złe drugie 45. Nic nie dało nawet wejście na plac Claudia Milara, który tylko raz znalazł się w dogodnej sytuacji.
Czy któryś z podopiecznych zawiódł szczególnie?
- Każdy z zawodników mógł zagrać o wiele lepiej, dlatego nieuczciwie z mojej strony byłoby wskazywanie palcem jednego. Nikt mnie też nie zachwycił.
Ma Pan jakieś zastrzeżenia do siebie?
- W tej chwili można jedynie gdybać, co by było, gdybym wybrał do gry innych zawodników. Można zakładać, że gdyby zagrał np. Michał Łabędzki w drugiej linii, gra wyglądałaby lepiej i wygralibyśmy. Ale równie dobrze moglibyśmy to spotkanie przegrać jeszcze wyżej. Mam do dyspozycji 18 zawodników plus dwóch bramkarzy i staram się ustalać skład optymalny na dany dzień.
Wysoka porażka i kiepski występ w drugiej połowie. Może zostały popełnione jakieś błędy w okresie przygotowawczym?
- To będzie można ocenić po kilku kolejkach. Po jednym, nawet wysoko przegranym spotkaniu, jest stanowczo za wcześnie na takie podejrzenia i oceny. Nie mam sobie w tej kwestii nic do zarzucenia.
Jakie były plusy?
- Myślę, że pierwsza połowa pokazała, że w tym zespole drzemią spore możliwości. Życzyłbym sobie, żeby w każdym meczu moja drużyna grała na takim poziomie. Pogoda była wyjątkowa. W śniegu i przy mocno wiejącym wietrze nie można zaprezentować pełni umiejętności. Zobaczycie, jak Pogoń będzie grać w normalnych warunkach!
W sobotę mecz z Górnikiem Zabrze. Czy zajdą duże zmiany w składzie?
- Jest to bardzo możliwe. Do ostatniego momentu będę obserwował, w jakim stanie jest boisko, bo od jego stanu też zależy, kogo poślę do gry i jak ustawię zespół. Mam nadzieję, że murawa będzie odpowiednio przygotowana. Gramy u siebie, więc nie możemy pozwolić, by to Górnik przejął inicjatywę. Zaatakujemy od początku.
Kto będzie partnerem Radka Diveckiego w ataku?
- Divecky pokazał w Warszawie, że jest klasyczną dziewiątką (wysuniętym napastnikiem). Widać, że świetnie rozumie się z pomocnikami, którzy potrafili podać mu piłkę, tam gdzie chciał. Mimo, że wypadł nieźle, wcale nie jest powiedziane, że ma zagwarantowane miejsce w podstawowym składzie. Cieszę się, że do zdrowia wraca Claudio Milar.
Kto z rezerwowych ma największe szanse, by z Górnikem zagrać od pierwszej minuty?
- Wszyscy. Nawet ci, co w meczu z Legią nie zmieścili się nawet na ławce rezerwowych. Mój komfort pracy polega na tym, że mam w kim wybierać. Praktycznie na każdej pozycji jest dwóch zawodników o podobnych umiejętnościach. Zadecyduje forma dnia.
Jeśli Pogoń nie wygra w sobotę, zacznie się nerwówka.
Nawet nie chcę o tym myśleć. Zawsze rozważam pozytywny scenariusz. Jeśli miałbym odczuwać przed czymś strach, nie mógłbym pracować w zawodzie trenera. Piłkarze wyjdą na boisko i będą walczyć. Serce mi podpowiada, że będzie dobrze. Nieraz pokazaliśmy, że u siebie potrafimy wygrywać. Tak też będzie w meczu z Górnikem Zabrze.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: środa, 16 marca 2005 r.
Dodał: -

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności