www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Mirko Poledica: Kogo mamy się bać?
Rozmowa z Mirko Poledicą, piłkarzem Pogoni, byłym zawodnikiem Legii.
Zagra pan przeciwko swoim niedawnym kolegom z Legii Warszawa. To będzie chyba okazja, by udowodnić coś trenerowi, który z pana zrezygnował - Jackowi Zielińskiemu?
- Nie muszę mu niczego udowadniać. Znam swoją wartość bardzo dobrze. A zdanie trenera Zielińskiego na mój temat mnie w tej chwili nie interesuje. Z Legią będę grał tak jak w każdym innym meczu.
Jak się pan czuje w Pogoni i w Szczecinie?
- W zespole jest świetna atmosfera. Koledzy bardzo dobrze mnie przyjęli. Szczecin jest bardzo przyjaznym miastem. Warszawa jest zapchana. Życie tam jest niezwykle intensywne. Tutaj jest inaczej, spokojniej. Podoba mi się to miasto.
Rywalizacja o Miejsce w obronie jest bardzo duża. Na dwie pozycję jest czterech kandydatów.
- Takie jest życie. W dobrej drużynie zawsze jest konkurencja o Miejsce w składzie. Każdy z nas, obrońców stara się na treningach i przykłada do pracy. O tym, kto wybiegnie na boisko decyduje trener.
Gdzie pan woli występować. Jako środkowy czy lewy obrońca?
- Przez większą część kariery grałem jako lewy obrońca. Ostatnio trener częściej wystawiał mnie w środku. Były też przypadki, że występował na lewej pomocy. Będę grał tam, gdzie mnie wystawi szkoleniowiec.
Na kogo najbardziej trzeba uważać w Legii?
- Moim zdaniem na Bartka Karwana, który wraca do wysokiej formy. Niebezpieczny jest także Marek Saganowski.
Oglądał pan mecz Pucharu Polski Legia – Pogoń?
- Nie, jedynie widziałem fragmenty. Koledzy, którzy widzieli cały mecz mówili mi jednak, że Legia daleka jest od dobrej formy. Jakkolwiek trzeba wziąć pod uwagę inną rzecz. Legia bardzo rzadko przegrywa u siebie. Podczas mojego półrocznego pobytu zdarzyło się to tylko trzy razy. W Pucharze UEFA z Austrią, w lidze z Groclinem i Pucharze Polski z Pogonią. Przy czym Groclin był pierwszą drużyną od roku, która wywiozła z Warszawy komplet punktów.
To chyba jednak nie przesądza o rozstrzygnięciu piątkowego spotkania?
- Oczywiście, że nie. Zdecydowanie można wygrać z Legią. Kogo mamy się bać? Ja nie widziałem tam żadnego Ronaldinho! Po pierwsze i najważniejsze, to się nie bać. Większość drużyn przyjeżdża do Warszawy się bronić. To podstawowy błąd.
Gdzie są najczulsze punkty „wojskowych”?
- Moim zdaniem najsłabszą formacją jest obrona. Zresztą mają tam w tej chwili takie kłopoty kadrowe, że w linii obrony najpewniej Jacek Zieliński ustawi najpewniej aż trzech nominalnych pomocników. Jedynym defensorem będzie Szala. A wiadomo, że pomocnik nie gra w obronie tak pewnie jak obrońca. I będą się gubić, pod warunkiem, że my będziemy atakować. Jeżeli natomiast będą mieli mało pracy, to nie popełnia błędu.
Czym my możemy zaskoczyć rywali?
- Przede wszystkim stałymi fragmentami gry. Ważne są też prostopadłe podania. Tym bardziej, jak już mówiłem ich obrona złożona jest z pomocników. Trzeba na nich mocno usiąść. Zagrać mocnym pressingiem. Nie będzie im szło, publiczność zacznie gwizdać i zaczną się denerwować. A nerwy nie są sprzymierzeńcem piłkarzy.
Dlaczego pan nie został w Legii?
- Myślę, że nie muszę już do tego wracać. Powiem tylko tyle. Zagrałem 10 meczów i grałem w nich dobrze. Nie forma decydowała jednak o miejscu w składzie.

Rozmawiał: -
Źródło: Głos Szczeciński
Data: piątek, 11 marca 2005 r.
Dodał: Przemysław Sas

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności