www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Marek Łopiński opuszcza Szczecin
Dyrektor Pogoni Marek Łopiński opuszcza Szczecin, ale nadal będzie pracował w klubie, z tym że jego biurko będzie w Centrum Handlowym w Rzgowie.
Czy mecz z Cracovią był ostatnim ligowym spotkaniem, który Pan przygotował ze Szczecina?
- Tak to wygląda. Będę jeszcze przygotowywał mecz pucharowy ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki i koniec. Od 1 grudnia udaję się na urlop wypoczynkowy (tradycyjnie już biorę go w grudniu), a od 3 stycznia pracuję dalej w Pogoni, ale moje biurko będzie w Centrum Handlowym w Rzgowie. Taka jest decyzja przewodniczącego rady nadzorczej Antoniego Ptaka. Nie ukrywam, że po półtora roku pracy w Szczecinie jestem zadowolony z tego, tym bardziej że okres zimowy jest martwy pod względem organizacyjnym, za to pod względem sportowym będzie dużo się działo. Zobaczymy, co będzie wiosną. Nie wiem, czy wrócę, czy będę przyjeżdżał jedynie na mecze.
Okres od stycznia do marca będzie bardzo pracowity. Jesteśmy już pierwszoligowcem pełną gębą i w Polskim Związku Piłki Nożnej przestaną nas traktować jak beniaminka. Mamy do końca marca czas, by złożyć komplet dokumentów potrzebnych do uzyskania licencji na nowy sezon. To będzie wielka praca, ale ja taką lubię.
Nie wiem, co będzie dalej. Jeśli Antoni Ptak wróci do Szczecina, wrócę z nim. Jeśli będzie w Rzgowie, będę przy nim. Ma tam doradców prawnych i finansowych, nie miał sportowego. Stąd opuszczam Szczecin. Wiąże się to z pewnym przegrupowaniem w spółce i schodzeniem z kosztów. Z centrali ze Rzgowa pozostanie w Szczecinie jedynie prezes Dawid Ptak, reszta osób to będą szczecinianie. W dobie mejli i faksów nie będzie wielkiego kłopotu.

To Pan wnioskował o przeniesienie?
- Nie. To była decyzja Antoniego Ptaka. Szef przymierzał się do tego od trzech miesięcy. W pierwszym momencie byłem trochę zaskoczony, choć byłem na nią przygotowany. Już po zakończeniu poprzedniego sezonu spędziłem dwa tygodnie w Rzgowie, gdzie zapadają najważniejsze decyzje. Dla mnie idealne rozwiązanie to przyjazd do Szczecina na piłkarskie rundy, a w przerwach praca w Rzgowie. Także ze względów rodzinnych jest to dobre rozwiązanie. Proszę mi wierzyć, że nie opuszczam Szczecina na stałe, zmieni się jedynie charakter mojej pracy.
Kto zastąpi Pana w klubie?
- Na miejscu jest Dawid Ptak, który zajmuje się przede wszystkim sprawami sportowymi. Ja zajmowałem się sprawami organizacyjnymi - kontakty z PZPN-em czy klubami piłkarskimi. Nie ma znaczenia, skąd będę telefonować. Jest również pozytywna rzecz: częściej będę w centrali związku. Dotychczas bywałem rzadko, wiele rzeczy załatwiałem na telefon, co nie zawsze wzbudzało entuzjazm. Tłumaczyła mnie odległość Szczecina i Warszawy. Z Łodzi mam bliżej do stolicy, częściej będę na zebraniach w PZPN-ie, bo trochę te kontakty zaniedbałem. Dobrze wiem, że trzeba być w związku choćby raz w tygodniu, by budować dobrą atmosferę dla klubu w centrali.
Wcześniej Szczecin opuścił Antoni Ptak, później prokurent Kazimierz Ćwikła, teraz Pan. Wycofujecie się z naszego miasta?
- Nie. Ja tak tego nie odbieram. Szukamy oszczędności, o czym wspominałem na sesji Rady Miasta. Wynajem mieszkań dla działaczy i pensje to duże koszty. Wycofujemy nawet kierowcę, który był z Piotrkowa. Zastąpi go miejscowy. Pierwszy pionierski okres budowy klubu minął. Okrzepliśmy. Na miejscu zostaje Dawid. Proszę mi wierzyć, że te decyzje nie oznaczają, że wycofamy się. Przecież nie walczylibyśmy o inkaso i Śnieżną Górkę. Stąd wyjechał Ćwikła, bo nie miał tu co robić. Jak nasze sprawy inwestycji w mieście ruszą z kopyta, ktoś przyjedzie i będzie to nadzorował. Jeśli podpiszemy z miastem umowy, to zacznie się bardzo intensywny okres tworzenia planów, map i innych dokumentacji.
Nie powiedziałem, że na stałe wyjeżdżam ze Szczecina, bo mogę wrócić na wiosnę lub po sezonie. To zależy od szefa, który teraz będzie obserwował, jak przegrupowanie wpływa na działalność klubu. Jeśli źle, wrócę może szybciej. Już to praktykowaliśmy, gdy szef mieszkał w Ameryce i w Niemczech. Też decyzje zapadały z dala, ale dobrze to funkcjonowało.

Czemu Antoni Ptak nie przeniesie się do Szczecina, by tu zapadały najważniejsze decyzje?
- W Rzgowie jest główna baza i główna wytwórnia pieniędzy. Nie ma sensu tego przenosić. Koszty wzrastały, mieliśmy o to pretensje, więc obcinamy je. Ja też słyszałem plotki, że to jest kolejny etap wycofywania się. Stanowczo dementuję. Antoni Ptak mocno się zaangażował i nie sądzę, by chciał się wycofać. Daliśmy sobie dwa lata na występy w europejskich pucharach, więc poczekajmy. Element współpracy z miastem też jest istotny, jeśli decyzje w urzędzie będą dla nas pozytywne, to nie ma się czego obawiać.
Do końca marca ma Pan złożyć dokumenty licencyjne. Szczeciński stadion nie spełnia wszystkich kryteriów. Pogoń może mieć kłopoty?
- Przewiduję bardzo duże problemy z licencją i stąd w marcu mogę być co drugi dzień w PZPN-ie. Właśnie ze względów infrastruktury. I to mnie zabolało w mieście z ust pani dyrektor MOSRiR-u (właściciel obiektów sportowych, w tym stadionu Pogoni), że skoro załatwiliśmy sobie licencję na ten sezon, to nie trzeba teraz nic zrobić. Zmarnowaliśmy pół roku. Widzę, że w mieście, a szczególnie w MOSRiR-ze żyją na zasadzie "jakoś to będzie". Jak widzę stadion Pogoni, to boję się, że nie załatwimy licencji. I co wtedy? Jeśli mam coś załatwiać w Warszawie, muszę przedstawić jakiś plan, projekt, umowę z miastem. Teraz nie mam nic. Od 13 lipca, kiedy otrzymaliśmy licencję na jeden sezon, nic nie zmieniliśmy. O kwestie sportowe, finansowe, administracyjne i prawne jestem spokojny. Boję się jedynie o infrastrukturę.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: wtorek, 16 listopada 2004 r.
Dodał: -

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności