www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Drumlak: „Byłbym zaskoczony, gdyby kibice potraktowali mnie źle”
- Twojemu odejściu i Roberta Dymkowskiego towarzyszyła fatalna atmosfera. Jak do tego doszło?
- To jest dla mnie niezrozumiałe. Uważałem pana Piotra Wernera za dżentelmena. Dziwię się, na jakiej podstawie wypowiada się na temat moich warunków kontraktowych, jakie negocjowałem w innych klubach, bo nie rozmawiałem z nim na ten temat. Wszystko to, co o mnie mówi, jest wyssane z palca. Trudno mi się nawet odnieść do określenia mojego zachowania jako kolaboracji. Teraz i w przeszłości było to postrzegane negatywnie; jako zdrada, oszustwo. Myślę, że ten pan użył po prostu słowa, którego znaczenia nie rozumie. Kluby dzwoniły do mnie, bo miały do tego prawo. Ich przedstawiciele wiedzieli, że będę wolnym zawodnikiem, bo kończy mi się kontrakt z Pogonią. To oni zaczęli wcześniej rozmowy, a moim zdaniem pierwsza powinna być Pogoń. Nie zrobiła tego, więc uważałem za stosowne szukanie nowego pracodawcy.
- Żałujesz, że musiałeś szukać?
- Widząc to, co się dzieje teraz w Pogoni, jak jej władze obeszły się z Robertem Dymkowskim, to nie mam czego żałować. To krzywdzi szczecińską piłkę. Pozbywanie się człowieka, który jest swego rodzaju symbolem klubu, to coś niezrozumiałego. Nie sądzę, aby trener Mikulski sprowadził supernapastników do Pogoni, takich, którzy przewyższaliby Roberta nie tyle wartością sportową co duchową. Taką, którą on wprowadzał do drużyny jako kapitan. To jest niezwykle ważne, często zapomina się o tym.
- Czy sądzisz, że takie wypowiedzi to forma rewanżu za to, że nie podpisałeś kontraktu z Pogonią?
- Powiedzmy, że są dziwne. Oni - władze klubu - w swoich założeniach stwierdzili, że nie będą walczyli o wyższe cele. Nie będą budować silnego zespołu. Zdaję sobie sprawę, że pan Werner reprezentuje prezesa Lesa Gondora, a w tym wszystkim główna uwaga skupia się na zagospodarowaniu terenów wokół stadionu, włożenie tam kapitału, a nie w drużynę. Wiadomo, że polska piłka nie jest dochodowa, jeśli tego się nie prowadzi w sposób racjonalny. Najlepszym przykładem są poczynania poprzedniego prezesa Pogoni [Sabri Bekdas - red.], który zaufał pewnym ludziom i został wykorzystany. Dlatego twierdzę, że obecne władze klubu nie będą łożyć środków na budowę dobrego zespołu, tylko po to, aby czerpać zyski z inwestycji.
- To odważne twierdzenie. W tak hermetycznym środowisku, jakim są działacze klubowi, może być odebrane w różny sposób i obrócić się przeciwko Tobie. Nie obawiasz się tego?
- Dlaczego? To są ich słowa. To oni stwierdzili, że nie potrzebują gwiazd w zespole, nie potrzebują tych, którzy dotychczas tworzyli drużynę, że są w stanie wypełnić powstałe luki po tych, którzy odeszli. Wreszcie że ściągną zawodników, którzy będą walczyć o utrzymanie się. Najważniejszą rzeczą dla tych, którzy odeszli z Pogoni i dla mnie nie jest fakt, że zarobimy więcej - bo każdy z nas mocno stąpa po ziemi i wie, że nie można oczekiwać niebotycznych wynagrodzeń, bo takich pieniędzy w polskiej lidze nie ma - ale to że możemy osiągąć sukcesy sportowe.
- Byłeś bliski podpisania kontraktu z PAOK-iem Saloniki. Dlaczego nic nie wyszło z tego transferu?
- W Grecji zaistniała sytuacja podobna do tej, jakiej doświadczyłem kiedyś w Szwajcarii. Zbyt wiele osób twierdziło, że jest mi w stanie pomóc w załatwieniu tego kontraktu. Gdybym naprawdę za wszelką cenę chciał zarobić pieniądze, a takie tam są, to mógłbym zostać w Grecji na siłę. Ja jednak jeszcze chcę pokazać się w naszej lidze, być bliżej reprezentacji.
- Czyli roczny kontrakt, jaki podpisałeś z Zagłębiem, to głównie wpływ reprezentacji?
- Tak. Także świadomość tego, że przyszedł tam trener Adam Nawałka i ściągnął takich piłkarzy, a nie innych. Wiadomo, że trudno jest zbudować zespół. Wiem także, że przy okazji tego i ja sporo ryzykuję, ale należę do osób, które stawiają wszystko na jedną szalę. Wiem, że teraz takiej sytuacji nie będzie w Pogoni.
- Jednak będzie Ci łatwiej w drużynie, bo są w niej byli zawodnicy Pogoni, tj. Olgierd Moskalewicz i Grzegorz Niciński.
- Zgadza się. Znam ich oraz kilku innych piłkarzy, to ułatwi mi aklimatyzację w tej drużynie. Wiem jednak, czego mieć nie będę. Nie będę miał takich kibiców jak w Szczecinie. Wracając do pana Wernera, który zarzuca mi, że nie mogę mieć Pogoni w sercu. Zawsze będę ją miał. Mogę teraz mu to powiedzieć w oczy. Zawsze będę związany z tym klubem, jestem szczecinianinem, i tak zostanie. Będę życzył Pogoni jak najlepiej, żeby utrzymała się w lidze i rozwijała dalej. Jednak wiem też, co ludzie kierujący nią, są w stanie dać Szczecinowi.
- Jak oceniasz swój nowy zespół?
- Trudno to zrobić po kilku sparingach. Wówczas gdy zdobywałem z Pogonią wicemistrzostwo Polski, także w sparingach nie mieliśmy najlepszych wyników. Dopiero później powiodło się.
- Pierwszy mecz zagrasz przeciwko Pogoni w Lubinie. Tam zapewne wybierze się kilkuset kibiców ze Szczecina. Nie boisz się negatywnego przyjęcia z ich strony, zważywszy na kontrowersyjne głosy, jakie towarzyszyły przy niedoszłym transferze Roberta Dymkowskiego do Lecha Poznań?
- Byłbym zaskoczony, gdyby kibice potraktowali mnie źle. Przecież zostawiłem w Pogoni mnóstwo zdrowia. Nie odchodzę z tego klubu tylko dla pieniędzy. Gdyby była inna sytuacja w Pogoni, pewnie bym został. Jeśli goniłbym za pieniędzmi, to mogłem odejść już kilka lat temu, kiedy miałem oferty za duże pieniądze. Zostałem, bo wówczas zdawałem sobie sprawę, że ktoś tutaj chce coś zbudować, a ja jestem z tego miasta i także chcę coś dla niego zrobić.
Jeżeli potraktują mnie w inny sposób, niż się spodziewam, to trudno. Będę musiał się z tym pogodzić. Bez względu na wszystko zawsze będę kibicował Pogoni.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: środa, 24 lipca 2002 r.
Dodał: -

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności