www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Wywiad z Pawłem Drumlakiem
- Jesteśmy już w dużej części dogadani w sprawie kontraktu. Tyle że spodziewałem się nieco bardziej elastycznego podejścia działaczy - tłumaczy Drumlak. - Pewnych spornych spraw nie udało się do końca rozwiązać po mojej myśli, więc jeszcze nie zdecydowałem, czy zostanę we Wronkach. Czasu na zastanawianie się nie mam jednak zbyt wiele. W niedzielę Amica wylatuje na zgrupowanie i do tego czasu muszę już wiedzieć, gdzie będę grał w rundzie jesiennej.
- Na ile zamierza się pan związać z wronieckim klubem?
- Wynegocjowaliśmy dwuletni kontrakt, ale skorzystałem z dobrodziejstwa prawa Bosmana i jako właściciel karty zagwarantowałem sobie możliwość odejścia niemal w każdym momencie. Amica będzie mogła wówczas liczyć na odszkodowanie, ale raczej symboliczne.
- Który klub konkuruje z finalistą Pucharu Polski?
- Grecki PAOK Saloniki. Oferta jest całkiem konkretna, ale musiałbym polecieć do kontrahenta i przekonać się na miejscu na co tak naprawdę mógłbym liczyć. Korci mnie, żeby zaryzykować. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że wyjeżdżając do Grecji, nawet na możliwie najkrótszy czas, mogę bardzo wiele stracić w Polsce. Łącznie z ustalonym kontraktem w Amice. Wiem, że ludzie reprezentujący mnie mogą krzywo patrzeć takie wypady.
- Kiedy zatem możemy spodziewać się ostatecznej decyzji?
- Dziś, najpóźniej jutro określę się ostatecznie.
- Hannover nie ponowił oferty? Nie było też innych propozycji z zagranicy?
- Nie. Nie liczyłem zresztą na wielkie zainteresowanie moją osobą. Nie grałem w kadrze, więc promocja mojej osoby była utrudniona, a poza tym - nie ma się co oszukiwać - wiosną przeżywałem mały kryzys formy. Wydawało mi się jednak, że Hannover po awansie do Bundesligi zrobi wszystko, żeby mnie ściągnąć. Miałem jednak pecha, bo krach telewizji Kircha spowodował zubożenie niemieckich klubów. Moje żądania nie były wygórowane, ale niepewni jutra działacze postanowili nie ryzykować. Gdyby w Polsce zbankrutował Canal Plus pewnie rynek transferowy także by upadł.
- Nie dostrzega pan atutów Amiki? Przecież ten klub wystąpi w europejskich pucharach, a poza tym Wronki są oddalone od pańskiego rodzinnego Szczecina dosłownie o rzut beretem.
- Ależ dostrzegam! Uważam, że to świetny zespół, która ma szansę odegrać naprawdę dużą rolę w nadchodzących rozgrywkach. I to nie tylko w Polsce, na międzynarodowej arenie również. Niewielkie oddalenie od Szczecina także ma duże znaczenie. Półtora miesiąca temu zostałem szczęśliwym ojcem i wyjeżdżając gdzieś dalej na pewno bardzo bym tęsknił do synka - Dawida Maksymiliana. A to jeszcze wcale nie wszystkie powody, które przemawiają za Amiką.
- Co jeszcze ma pan na myśli?
- Wroniecki klub od bardzo dawna stara się o pozyskanie mnie, nawet nie jestem w stanie określić, który to już raz Amica wystosowała ofertę. Dotąd jednak nie mogliśmy sfinalizować rozmów, bo na przeszkodzie stawali właściciele mojej karty z Pogoni. Dopiero teraz angaż we Wronkach jest realny. Nie ukrywam, że jestem zbudowany tym, co zobaczyłem tu na miejscu. Klub jest znakomicie zorganizowany, zarządzany przez profesjonalistów. Sprawdziło się to, co obiecywał Paweł Janas, gdy przypadkowo spotkaliśmy się na wczasach w Meksyku przed kilku laty. Jego osoba, a także trenera Mirosława Jabłońskiego to gwarancja, że podpisując kontrakt z Amiką nie popełniłbym błędu. Może targające mną wątpliwości rozwieję już dziś?

Rozmawiał: -
Źródło: Przegląd Sportowy
Data: czwartek, 4 lipca 2002 r.
Dodał: -

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności