www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Rozmowa z nowym prezesem Pogoni
- Czy jest Pan zadowolony z umowy zawartej z Sabrim Bekdasem?
- Każda umowa jest jakimś kompromisem.
- Kompromis to także ustępstwa. Czy musiał Pan zrezygnować z wielu rzeczy?
- Oczywiście, że tak. Pan Bekdas jest znakomitym przedsiębiorcą i to były trudne negocjacje. Jednak w niektórych momentach potrafił się wykazać wyrozumiałością. Pracowało nam się trudno i długo, ale uważam, że obie strony powinny być zadowolone.
- Podjął się Pan organizacji niełatwego przedsięwzięcia, jakim jest zarządzanie Sportową Spółką Akcyjną "Pogoń". Tymczasem podobno Pana firma przeżywa duże kłopoty finansowe.
- Nie znam firmy, która by ich nie miała. Każda obecnie boryka się z recesją. Musimy po prostu przetrwać ten okres - od pojedynczego obywatela po największe firmy. Trzeba walczyć, przetrwać i mieć na to plany. Najgorzej jest usiąść i czekać, co przyniesie życie.
- Wielokrotnie powtarzał Pan, że będzie wykładał pieniędzy na finansowanie spółki, ale inne firmy. Czy po podpisaniu umowy może Pan zdradzić, jakie?
- Jest ich kilka: dwie szwedzkie i jedna angielska. Wymienianie ich nazw nie przyniesie nikomu żadnych korzyści. Wszystko może się zmienić. Prowadzimy luźne rozmowy, bo nie mamy jeszcze fizycznie terenów pod inwestycje. Nie możemy teraz mówić o konkretach. To praca, która nas czeka. To może trwać rok, dwa, a może i dłużej. Żaden inwestor nie przyjdzie dziś do Polski szybko i łatwo. Oni uciekają z naszego kraju, więc ściągnięcie go do Szczecina będzie wielką sztuką.
- Przy okazji relacjonowania negocjacji Pana z Sabrim Bekdasem wymieniane było także nazwisko Stanisława Paszyńskiego, który miałby w przyszłości także inwestować swoje środki w spółkę?
- Jest kilku inwestorów, którzy zgłaszają się z chęcią współpracy. Spotykamy się z nimi w najbliższych dniach. Są to ludzie z kraju, ale także z okolic Szczecina.
- Czy jest wśród nich pan Paszyński?
- Nie.
- Kiedy zasiądzie Pan do rozmów z zarządem Szczecina w sprawie gruntów pod inwestycje spółki?
- Wypracowanie ostatecznej umowy z miastem także będzie musiało potrwać. To także skomplikowana sprawa, obwarowana przepisami, uchwałami Rady Miasta. Ważne, że cały zarząd Szczecina i rada są pozytywnie nastawieni do tej sprawy. To także będzie kompromis, ale mam nadzieję, że ułatwiający nam działalność gospodarczą.
- Sabri Bekdas popełnił w pewnym momencie błąd, otaczając się doradcami, których decyzje spowodowały ogromne wydatki na spółkę. Mówi się o bardzo wysokich pensjach dla piłkarzy. Czy Pan wie, jakimi ludźmi się otoczyć, żeby tego błędu nie popełnić?
- Z tym zawsze będą problemy i tego nie da się uniknąć. Nie ma chyba takich menedżerów, którzy w doskonały sposób i bezbłędnie potrafią skompletować kadrę współpracowników. Na pewno nie popełnimy błędów poprzedników. Będziemy bardziej ostrożni.
W takich wypadkach powtarzam, że musimy być bardziej przedsiębiorczy. Sport na siebie nie zarabia. Trzeba do niego dopłacać. A żeby dopłacić, trzeba stworzyć warunki, by zarobić. Spółka Pogoń musi być przedsiębiorstwem.
- Czy gwarantem dobrego kierowania Pogonią ma być m.in. osoba Piotra Wernera, byłego sędziego piłkarskiego, który był obecny na sali w trakcie konferencji prasowej?
- Nie ma jeszcze żadnych personalnych ruchów w spółce. Od środy będziemy zajmować się zatrudnianiem fachowców, nową obsadą kadrową. To czeka nas w najbliższych dniach.
- Przez kilka lat był Pan właścicielem klubu żużlowego w Gorzowie. Ile doświadczeń będzie można przenieść z tamtego okresu do działalności Pogoni, a ilu błędów uniknąć?
- Sport jest podobny niezależnie od dyscypliny. Problemy także są podobne. Oczywiście w przypadku Pogoni skala jest dużo większa. Futbol przyciąga większą liczbę ludzi. To także lepszy nośnik medialny. Myślę, że doświadczenia, które wyniosłem z żużlu, pomogą mi.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: czwartek, 13 czerwca 2002 r.
Dodał: JuN

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności