www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Rozmowa z trenerem Pogoni Mariuszem Kurasem
- Na co będzie stać Pogoń do końca sezonu?
- Czas pokaże. Nie mieliśmy silnych sparingpartnerów i trudno na sto procent ocenić teraz naszą formę. Liga wszystko zweryfikuje, a ja wierzę, że będziemy walczyć o jak najwyższe miejsce w tabeli. Nie mówię o konkretnej lokacie, ale nikogo z nas miejsca 7.-8. nie zadowalają. Gramy o coś więcej i o to, by być szanowanym przez rywali.
- Ale mogą też was lekceważyć. Pogoń nie była na żadnym obozie i nie miała silnych sparingpartnerów.
- Chciałbym, żeby nas lekceważyli, bo wtedy byłoby nam łatwiej. Oczywiście wielkim minusem jest fakt, że wicemistrz Polski nie przeprowadził żadnego obozu. Trenowaliśmy na własnych obiektach i nie nastawiajmy się do tego negatywnie. To, co założyliśmy, wykonaliśmy, a jedyną bolączką jest to, że nasza kadra zgłoszona do rozgrywek liczy tylko 27 osób, a ledwie 14 piłkarzy ma za sobą grę w I lidze. To jest problem w przypadku kontuzji i kartek.
- Mówi Pan, że będziecie walczyć o coś więcej niż tylko siódme miejsce. Skąd ten optymizm?
- Z natury jestem optymistą i myślę, że piłkarze będą chcieli udowodnić swoją wartość na boisku. Większości kończą się po tym sezonie kontrakty i może będą chcieli przejść do klubu lepiej zorganizowanego. Trzeba jednak pokazać, że zasługuje się na kontrakt w innym zespole. Grałem w piłkę i wiem, że jak się wychodzi na boisko, to myśli się tylko o jak najlepszym zademonstrowaniu umiejętności. W mojej szatni nie mam ludzi, którzy po meczu powiedzą, że się nie sprężyli, bo w czerwcu odchodzą lub że grają za darmo. Nie jest łatwo podpisać kontrakt. Dlatego będziemy na boisku walczyć na maksa i chcemy, by tak nas oceniano. Nie zapomnijmy również, że Maciej Stolarczyk i Paweł Drumlak walczą o wyjazd na mistrzostwa świata. Być może nie mają dużych szans, ale będą chcieli je wykorzystać.
- W sparingach bardziej chyba z konieczności ustawiał Pan drużynę z czwórką obrońców w linii. Czy tak będzie grała Pogoń?
- To nie była konieczność, ale moja decyzja. Chcę grać systemem 4-4-2, ale do tego trzeba odpowiednich graczy. Sprawdziliśmy się w takim układzie, ale to nie oznacza, że ten system będzie obowiązywał w każdym meczu. Taktyka będzie dopasowywana do każdego spotkania. Teraz, po powrocie Darka Dźwigały, znów mamy nadmiar środkowych pomocników i trzeba będzie coś kombinować.
- Ma Pan także kłopot z bogactwem na pozycji bramkarza?
- Mamy czterech, a więc tak jak w każdym klubie. Śmiało mówię, że mamy czwórkę dobrych bramkarzy, ale bronić może tylko jeden. W tej chwili Sławek Olszewski jest numerem pierwszym, ale pozostali depczą mu po piętach.
- Obrona jest mocno kombinowana. Najtrudniejsze zadania spadną na Stolarczyka i Jacka Bednarza. Poradzą sobie z grą w linii?
- Nie zapominajmy o Pawle Skrzypku czy Marku Walburgu. Można ten układ modyfikować, ale na pewno nie jest to tak silna formacja jak z Kaziem Węgrzynem czy Piotrkiem Mosórem. Jednak nie ma co się żalić. Mamy kadrę, jaką mamy, i trzeba ją ustawiać tak, by dobrze funkcjonowała. Mam nadzieję, że już w Katowicach to zaskoczy.
- Wspomniał Pan o tłoku w linii pomocy, ale powrót Dariusza Dźwigały mógł tylko Panu poprawić humor?
- Oczywiście, ale nie ukrywam, że nadal największe problemy mamy z bokami. W środku mocnymi punktami są Paweł Drumlak i Radek Biliński. Oni by sobie poradzili, a teraz jeszcze wzmocnił nas Darek. Dobrze się stało. Liczę, że ci, co dostaną szansę gry na boku, wykorzystają ją. Generalnie w środkowej strefie potrzebuję ludzi od biegania, a nie tylko od dogrywania. Na bieganiu polega piłka nożna.
- W ataku pozycja Roberta Dymkowskiego jest niepodważalna, ale to za mało. Kto zagra obok niego?
- Robert jest typowym środkowym napastnikiem - jedynym, jakiego mamy. Pozostali są to albo byli pomocnicy, albo "łamani" napastnicy. Tu mamy problem, ale mam nadzieję, że Robert będzie tak często trafiał do siatki jak w poprzednich sezonach. Nikt jednak nie ma zaklepanego na stałe miejsca i nawet Robert musi na treningach udowadniać swoją wartość. W pierwszej jedenastce zawsze będą grali ci, którzy będą w najwyższej formie i nie ma znaczenia, jak się nazywają.
- Kto może być objawieniem w Pogoni?
- Trudno powiedzieć. W sparingach dobrze spisywał się Arek Mysona, ale co innego sparing, a co innego mecz ligowy. Mam nadzieję, że cała drużyna będzie objawieniem, bo fachowcy widzą nas w roli dostarczyciela punktów i skazują na ósme miejsce. A my postaramy się ich rozczarować.
- Jaki jest atut Pogoni?
- Będziemy tworzyć na boisku zespół bez gwiazd. Wszyscy będą w obronie i wszyscy w ataku.
- Czy terminarz spotkań jest dla was korzystny?
- Jest jednakowy dla wszystkich. Nie patrzę na niego pod kątem tego, czy on jest dla nas dobry, czy zły. Jedno jest ważne: zagramy tylko z silnymi zespołami i w każdym spotkaniu musimy grać jak najlepiej potrafimy. Istotne jest, byśmy wygrywali, a gdzie, to mało istotne.
- Myśli Pan, że możliwy jest taki scenariusz: zwycięstwo w Katowicach, później dwie wygrane w Szczecinie z Legią i Polonią, a w efekcie awans na pozycję premiowaną grą w europejskich pucharach?
- Trzy zwycięstwa i apetyty znacznie rosną. Jednak nawet mniejsza liczba punktów w tych trzech spotkaniach nie spowoduje, że stracimy szanse na europejskie puchary. Jeszcze raz powtarzam, liga jest szybka i co kolejkę będą przetasowania. W pewnym momencie możemy wypłynąć bardzo daleko, a ja nie mam nic przeciwko temu.
- Dwa lata temu uratował Pan dla Pogoni I ligę, a przed rokiem wspólnie wywalczyliście start w eliminacjach pucharu UEFA. Za ponowny awans kibice wystawiliby Panu pomnik?
- Nie chcę żadnych pomników, nie chcę też być żadnym strażakiem czy ratownikiem. Jeśli ktoś widzi we mnie kogoś takiego, to jego sprawa. Nikomu nic nie muszę udowadniać. Jeśli do tej pory kogoś nie przekonałem do swojej osoby, to już nie przekonam. Zawsze znajdą się ludzie, którzy będą powtarzać, że jestem za młody czy źle wyglądam.
Jednak powtarzam. Tego, czego dokonaliśmy z piłkarzami, czyli zdobycia wicemistrzostwa Polski czy awansu do grupy mistrzowskiej, nikt mi nie odbierze. Cieszy mnie, że znalazłem się w piątce najlepszych trenerów w plebiscycie "Piłki Nożnej". Wiem jednak, że w tym zawodzie ciągle coś trzeba udowadniać. Jeśli nie będzie zwycięstw, to w pierwszej kolejności winny będzie trener. I choć kadrowo orłami nie jesteśmy, to sądzę, że dobrze przygotowałem zespół do ligi. Nic jednak nie mogę obiecać. Może ktoś powie, że jestem ostrożny w wypowiedziach, ale dlaczego mam nie być? Informacje o Pogoni podawane są w formie nekrologów. Oczywiście dotyczy to spraw organizacyjnych.
- Machnął Pan ręką na kwestie organizacyjne?
- Nie mogę być obojętny nawet w czasie rozgrywek. Przecież to bezpośrednio dotyczy mnie i drużyny.
- Czuje Pan zdenerwowanie w zespole przed meczem w Katowicach?
- Zawsze gdy się coś zaczyna, jest dodatkowe pobudzenie. Błędem byłoby, gdyby zabrakło nerwów. To tylko lepiej mobilizuje do gry. Moim zdaniem gdy aktor nie denerwuje się przed zagraniem w sztuce, to ją później spali. Tak jest i z nami.
Foto: Agencja Gazeta

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: środa, 27 lutego 2002 r.
Dodał: JuN

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności