www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Wywiady
Rozmowa z Andrzejem Sondejem
Rzecznik prasowy pełniący obowiązki dyrektora klubu mówi o obecnej sytuacji w szczecińskiej Pogoni.
- Czy klub znajdzie pieniądze na to, aby zespół przystąpił do rozgrywek?
- Nie jestem w stanie dziś odpowiedzieć na to pytanie, bo w klubie nie ma pieniędzy. Główny akcjonariusz SSA "Pogoń, firma Mat Trade, wstrzymała finansowanie i nadal nie wypływają od niej żadne środki. Wszystkie wpływy z reklam, czyli zlecenia firm, które reklamują się na stadionie, koszulkach czy biletach, są zajęte przez Urząd Skarbowy lub komorników. Żadna firma, z którą współpracujemy pod względem reklamowym, nie ma prawa przesłać pieniędzy na konto Pogoni. Wszystko musi trafić albo do komornika, albo do Urzędu Skarbowego.
- Mimo wszystko drużyna rozpoczęła już rundę rewanżową [dwie kolejki spotkań odbyły się jesienią 2001 r. - red.], pierwszy wiosenny mecz Pogoń powinna zagrać 9 marca z Legią Warszawa na swoim stadionie. Czy na to także nie będzie pieniędzy?
- Powtarzam, że nie wiem. Wiem, jakie są potrzeby. Koszty organizacji pierwszego meczu to minimum 30 tys. zł. Oczywiście takiej kwoty klub nie ma. Pozostają jeszcze niezapłacone rachunki firmy ochroniarskiej za dwa mecze, które zabezpieczała nam jesienią.
Do tego dochodzą koszty związane z wcześniejszym spotkaniem wyjazdowym (2 lutego) z GKS-em w Katowicach. To jest daleki wyjazd. W poniedziałek próbowaliśmy sporządzić jego kosztorys. To ma być koszt minimum, czyli spanie w najskromniejszym hotelu, być może schronisku młodzieżowym, i najtańsze przejazdy. W tej kwestii liczę tu na prezydenta Edmunda Runowicza, który na piątkowym posiedzeniu Rady Miasta obiecał pomoc w sprawie przejazdów.
- Zatem ile wynosi wariant minimum?
- Zamyka się w granicach 6-7 tys. zł.
- Mimo tych kłopotów piłkarze kontynuują tzw. obóz dochodzący, przygotowując się do rozgrywek na swoich obiektach. Jednak i ten tryb przygotowań został utrudniony. Od poniedziałku zawodnicy nie mogą jeść obiadów w klubie.
- W naszym przypadku z obozem jest tak jak z feriami dla dzieci szkolnych. Część wyjeżdża na obozy w góry czy za granicę, tam mają zapewnione wyżywienie i spanie, a część dzieci z tych biednych rodzin zostaje w domach lub uczęszcza na półkolonie. Trzymając się tego porównania, my jesteśmy w polskiej lidze tymi biednymi dziećmi, które zostają w domach. Nie możemy nawet zapewnić wyżywienia. Obiady skończyły się w ubiegłym tygodniu, bo nie ma tzw. wsadu do kotła.
- To chyba najmniejszy wydatek, z którym klub musi się uporać?
- Tak, ale nie najważniejszy. Brakuje nam np. niezbędnych odżywek i witamin dla piłkarzy, telefony są odłączone, faksy nie działają. Jak rozwiązywać te braki, kiedy nie mamy kontaktu z zewnątrz? Do tej pory radzimy sobie, korzystając z prywatnych telefonów komórkowych, ale jak długo można? Za nie też trzeba kiedyś zapłacić, a z czego, kiedy od dwóch miesięcy pracownicy administracji nie dostają pensji.
- Czy zarząd spółki robi coś, by w klubie znalazły się pieniądze?
- Otrzymałem od prezesa Sabriego Bekdasa i zarządu spółki wolną rękę w poszukiwaniu środków. Uruchomiliśmy kontakty z ludźmi, którzy mogą nam pomóc. Staramy się ściągnąć reklamodawców na zasadzie barteru, czyli reklamy za towar.
- Co z tego, że uda się Wam pozyskać doraźne środki na działalność klubu, kiedy nie będzie osób do rozporządzania nimi? Sabri Bekdas chce Wam "zafundować" miesięczne urlopy.
- To prawda. Otrzymaliśmy z Warszawy polecenie dotyczące wszystkich pracowników pionu administracyjnego, aby wypisali wnioski o urlop od 1 do 28 lutego.
- Kto zatem przygotuje klub do pierwszego meczu?
- Nie wiem, ale za wcześnie na takie pytania. Mam nadzieję, że sprawa tych urlopów rozwiąże się inaczej. Mimo wszystko jest grupa osób, która chce przychodzić do klubu i doprowadzić rundę wiosenną do końca.

Rozmawiał: -
Źródło: Gazeta Wyborcza
Data: środa, 30 stycznia 2002 r.
Dodał: JuN

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności