www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Relacja z meczu
Szczecin, 7 sierpnia 2005 r., godz: 18:30, stadion im. Floriana Krygiera
Pogoń Szczecin
Pogoń Szczecin
4:2
(1:1)
Korona Kielce
Korona Kielce

Fabiniak
Tavares ( 81- Michalski)
Rosa
Julcimar
Batata ( 15-Elokan)
Edi Andradina
Trałka
Łabędzki
Grzelak
Milar ( 81-Celeban)
Divecky


Mielcarz
Szyndrowski
Golański
Hernani
Cichoń
Nowacki ( 81-Kwiek)
Bonin
Hermes
Kolendowicz ( 65-Grzegorzewski)
Szewczuk ( 81-Piechnia)
Kaczmarek

  Bramki

Edi (10) 1-0  
  1-1 Golański (39)
Elokan (50) 2-1  
  2-2 Bonin (58)
Edi (67) 3-2  
Celeban (85) 4-2  


Sędziował: Marek Mikołajewski (Ciechanów)
Widzów: 9 000
    Relacja z meczu

Grad goli mogli obejrzeć kibice w Szczecinie. W ostatnim meczu trzeciej kolejki ekstraklasy Pogoń Szczecin pokonała Kolportera Koronę Kielce (1:1) 4:2.

Spalony Edi
Mecz w Grodzie Gryfa stał na bardzo wysokim poziomie, obfitował w wiele sytuacji podbramkowych. Gdyby piłkarze oby drużyn wykorzystali wszystkie okazje rezultat byłby kosmiczny. Wynik spotkania już w 8 min. otworzył Edi Adreadina, dając prowadzenie Portowcom. Brazylijski pomocnik szczecińskiej Pogoni otrzymał prostopadłe podanie od Radka Diveckeigo i pewnie pokonał Macieja Mielcarza, bramkarza Korony Kielce. Na szczecińskim stadionie wybuchła niesamowita radość, bo chyba mało, który z kibiców Pogoni spodziewał się takiego początku spotkania. Wszystko było by pięknie, gdyby nie fakt, iż Edi zdobył gola ze spalonego. - Nie chce na bieżąco oceniać sytuacji. Po prostu otrzymałem informację, że w telewizji spalony był bardzo widoczny - tak skomentował akcję, po której padł pierwszy gol Ryszard Wieczorek, trener drużyny gości. Kamery telewizyjne nie kłamały, ciężko nie dostrzec tak ewidentnego spalonego, a sędzia liniowy Jarosław Mikołajewski musiał chyba zapomnieć okularów.
Po zdobyciu bramki Pogoń oddała inicjatywę Kielczanom, którzy nieźle radzili sobie z rozgrywaniem piłki oraz stwarzali coraz groźniejsze akcje. W 28 min. do wyrównania mógł doprowadzić Grzegorz Bonin, pomocnik Korony strzelił jednak w poprzeczkę. - Szkoda tej sytuacji, może gdybyśmy wcześniej doprowadzili do remisu mecz potoczyłby się inaczej - ubolewał po spotkaniu zawodnik z Kielc.
Z minuty na minutę rosła przewaga Korony, gracze Pogoni często tracili piłkę w środku pola i narażali się na groźne kontry gości. Mogliśmy oglądać coraz więcej fauli. Gdyby arbiter Mikołajewski zobaczył faul Radka Diveckiego na brazylijskim rozgrywającym Kolportera Czech za uderzenie przeciwnika bez piłki wyleciałby z boiska.
Po jednym z nieprzepisowych zagrań zawodników Pogoni piłkarze Korony Kielce stworzyli sobie sytuację do zdobycia bramki. W 40 min rzut wolny z prawej strony boiska perfekcyjnie wykonał Robert Kolendowicz, dośrodkowując w pole karne. Takiej wrzutki nie mógł zmarnować Paweł Goplański, który strzałem głową pokonał Bartosza Fabiniaka. - Troszkę za daleko wyszedłem myślałem, że obrońcy poradzą sobie z tym dośrodkowaniem - tłumaczył bramkarz Portowców, późniejszy bohater meczu. Na pięć minut do końca pierwszej części gry Korona Kielce doprowadziła do remisu.

Horror
Pogoń Szczecin przejęła inicjatywę od początku drugiej części pojedynku. Widać było, że Portowcom zależy na szybkim obięciu prowadzenia. Granatowo-bordowi w każdym meczu pod wodzą Bogusława Pietrzaka starają się zepchnąć przeciwnika do obrony na początku pierwszej i drugiej połowy. - Dobry początek jest bardzo ważny. Bardzo chcieliśmy pokonać Koronę, a bez ofensywnej gry byłoby to niemożliwe - uważa trener Szczecinian. W 50 min. do wielkiej radości szczecińskich kibiców doprowadził Kameruńczyk Endende Elokan. Czarnoskóry pomocnik pierwszą bramkę w barwach Pogoni zdobył dobijają piłkę, która odbiła się od poprzeczki po strzale Radka Diveckiego. Przyjemnie było patrzeć jak z gola cieszą się żona i dzieci Afrykanina, obecni na trybunach szczecińskiego stadionu.
Pogoń wygrywała 2:1 i wydawało się tym razem łatwo prowadzenia nie odda. Tymczasem osiem minut później do wyrównania doprowadził Grzegorz Bonin. Kielecki pomocnik minął szczecińskich obrońców niczym Maradonna, wymienił podanie z Marcinem Nowackim i... było już 2:2. - Mogłem zostać bohaterem meczu, jednak zbyt łatwo tracimy bramki - żalił się zdobywca drugiego gola dla Korony Kielce.

Happy and
Przełomowym momentem meczu był faul Hernaniego na Michale Łabędzkim. Od 66 min. brazylijski piłkarz Korony ukarany dwiema żółtymi kartkami, a w konsekwencji czerwoną nie brał już udziału w szczecińsko - kieleckiej batalii. - Jestem wściekły na siebie, nie chcę komentować mojej gry - mówił Hernani po zakończeniu spotkania. Po zejściu z boiska Hernaniego uwidoczniła się przewaga Portowców, którzy szybko udokumentowali ja bramką strzeloną pięknymi �nożycami� przez Ediego Adreadinę.
Piłkarze Korony nie poddawali się jednak i swymi atakami groźnie nękali szczecińską obronę. Do remisu nie doprowadzili tylko, dlatego, iż rzut karny wykonywany przez kapitana drużyny Przemysława Cichonia obronił Bartosz Fabiniak. - Nie czuję się bohaterem - mówił skromnie młody bramkarz Szczecinian. Sędzia wskazał na �wapno� w 77 min. po faulu brazylijskiego obrońcy Pogoni Tavaresa na Marcinie Kaczmarku. - Nie chcę oceniać występu Brazylijczyka, furory na pewno nie zrobił. Niewykorzystany karny podłamał chyba zawodników Korony, dotarło do nich chyba, że mimo walki punktów ze Szczecina nie przywiozą.
Wynik został ustalony dopiero na pięć minut przed końcem spotkania.Akcja Pogoni zasługuje na wielkie uznanie, piłka szła jak po sznurku: Grzelak, Elkoan, dośrodkowujący w pole karne Divecki, zgrywający głową Edi i... gol. Bramkę zdobył Piotr Celeban, wychowanek Pogoni wpadł w pole karne jak wystrzelony z procy, strzelił nie dając szans na obronę bramkarzowi Korony. Takiej akcji nie powstrzymaliby nawet obrońcy Realu Madryt. - Bardzo cieszy mnie ten gol, tym bardziej, że jest to mój pierwszy w ekstraklasie. Zagrałem dziś nietypowo, bo jako defensywny pomocnik. Trener Pietrzak mówił, że trzeba wykorzystać każdą okazję. - stwierdził uradowany Celeban, który na placu gry pojawił się dopiero w 82 min. zmieniając Claudio Milara. Na szczecińskim stadionie zapanowała euforia. W ostatnich sekundach meczu napastnik Kolportera Marcin Karczmarek oddał strzał rozpaczy, ale trafił tylko w poprzeczkę.
Niedzielny mecz Pogoni z Koroną był kwintesencją piłki nożnej i zapewne na długo pozostanie w pamięci kibiców obu drużyn. W pojedynku były strzały, sytuacje bramkowe, parady bramkarzy, niewykorzystany karny oraz to, co sprawia największą radość kibicom - bramki. Czego kibic może chcieć więcej? Wygranej swojego zespołu.
Dzięki Zwycięstwu nad Koroną Kielce Pogoń szczecin zajmuje drugie miejsce w ligowej tabeli. - Niech ta sielanka trwa jak najdłużej - podsumowuje Krzysztof Michalski, obrońca Szczecinian. (źródło: PogonOnLine.pl/ Marcin Nieradka)

    Wypowiedzi pomeczowe

Ryszard Wieczorek, trener Korony: - Gratuluje zwycięstwa Pogoni. Może to nieskromnie zabrzmi, ale zwycięstwa, które podarowaliśmy szczecinianom, bo z przebiegu meczu, pozycje, jakie wypracowaliśmy oraz sposobu i jakości gry przewaga była po naszej stronie. Nie będę tu mówił o tym, że pierwsza bramka padła z ewidentnego spalonego, bo nie ja jestem fachowcem i nie mi to oceniać. Jesteśmy frajerami i rozdajemy prezenty. Takie sytuacje, jakich nie wykorzystaliśmy, tyle pozycji i rzut karny. Oto możemy mieć tylko do siebie pretensje. Mimo tych przeciwności losu, czerwona kartka, nie powinniśmy tego przegrać a wręcz przeciwnie, powinniśmy wywieść stąd dzisiaj trzy punkty, trzy punkty, które myślę nam się należały.
Bogusław Pietrzak, trener Pogoni: - Przede wszystkim gratulacje dla mojego zespołu za ten wysiłek, który włożyli. Analizując dwa ostatnie mecze Korony u siebie, zakładałem, że to będzie właśnie taki mecz, który będzie nas kosztował bardzo wiele wysiłku fizycznego. Sądzę, że na dzień dzisiejszy Korona jest prawdopodobnie jedynym zespołem, który potrafi przez najdłuższy okres czasu rozwinąć aż takie tempo akcji, jakie żeśmy zobaczyli tutaj. Nie zgadzam się z Ryszardem (trener Wieczorek dop. red.), bo liczą się tylko bramki. Wyczytałem, że wygraliśmy niezasłużenie. Myślę, że mecz wygrywa ten, kto strzela więcej bramek. Mogę się jedynie zgodzić z tym, że los meczu mógł potoczyć się w tą i w tą stronę. Myśmy wygrali i chwała naszym zawodnikiem. Nam się udało, być może w kolejnym meczu role się odwrócą. Cieszę się tym bardziej, że druga połowa mogła się podobać chyba nawet najbardziej wybrednym kibicom. (źródło: PogonOnLine.pl/Cob)


  Fotorelacja:   Zdjęć: 66     autor: Mq  


    Zapowiedź meczu

W niedzielę w Szczecinie odbędzie się mecz kończący 3 kolejkę Idea Ekstraklasy.
Na stadionie im. Floriana Krygiera, Pogoń zmierzy się z beniaminkiem z Kielc, Kolporterem Koroną.

Korona Kielce to klub powstały 10 lipca 1973 roku z połączenia dwóch klubów Iskra i SHL. W 1975 roku Korona zapewniła sobie pierwszy awans do II ligi. Sierpień 2002 roku jest przełomowy dla tego zespołu gdyż zostaje pozyskany sponsor, firma Kolporter SA. Klub przyjmuje nazwę Kielecki Klub Piłkarski Kolporter Korona (w tym czasie zespół z Kielc występuje w III lidze). Od tego momentu drużyna, co roku awansuje o klasę rozgrywkową wyżej, aby w sezonie 2004/05 po raz pierwszy awansować do ekstraklasy. Korona w swoim debiucie zremisowała bezbramkowo z Cracovią Kraków. Kolejny mecz również nie przyniósł kompletu punktów kielczanom gdyż po samobójczej bramce Marka Szyndrowskiego przegrali spotkanie z Odrą Wodzisław Śląski 0:1. Po awansie nie dokonano żadnych radykalnych zmian w zespole, większość zawodników gra razem już kolejny sezon. W przerwie dołączyli m.in.: Artur Sarnat, Marcin Kaczmarek (KSZO Ostrowiec Świętokrzyski), Soares Hermes (Górnik Zabrze), Aleksander Kwiek (Wisła Kraków), Tomasz Szewczuk (Odra Opole). Natomiast w tygodniu do zespołu przybył Cezary Wilk z Polonii Warszawa.

Po zwycięstwie u siebie i wyjazdowym remisie z Zagłębiem Lubin 1:1 (punkt dla szczecinian uratował Claudio Milar strzelając bramkę w ostatnich momentach gry) Portowcy zajmują drugie miejsce z czterema punktami w lidze. W niedzielnym meczu niestety nadal na boisku nie zobaczymy kontuzjowanych: Grzegorza Matlaka, Tomasza Parzego. Na zgrupowania kadry U – 21 wyjechali Łukasz Trałka i Piotr Celeban zaś do gry został zatwierdzony już Glauber Vian Correra. Jedną z osób, które wprowadziły do grona pierwszoligowców najbliższego przeciwnika Pogoni jest obecny drugi trener szczecinian – Andrzej Woźniak. Miejmy nadzieje, że jego wskazówki jak pokonać rywali dobrze wykorzystają nasi zawodnicy.

Aby utrzymać wysokie miejsce w tabeli, nadchodzący mecz należy wygrać. Faworytem w tym spotkaniu są gospodarze, którzy w dwóch kolejkach zdobyli 3 bramki, będą grali przed własną publicznością i są w dobrej formie a beniaminek z Kielc jeszcze ani razu nie pokonał bramkarza rywali i jest to pierwszy mecz wyjazdowy Korony w tej klasie rozgrywkowej. Transmisje z meczu przeprowadzi telewizja Canal Plus.
Początek meczu o godz.18.30. (źródło: PogonOnLine.pl/Marlena)


  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności