www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Relacja z meczu
Wągrowiec, 4 października 2008 r., godz: 15:00
Nielba Wągrowiec
Nielba Wągrowiec
3:0
(2:0)
Pogoń Szczecin
Pogoń Szczecin




  Bramki

Kalu (10) 1-0  
Bartkowiak (45) 2-0  
Mikołajczak (89) 3-0  


Sędziował:
Widzów:
    Relacja z meczu

Pogoń przyjechała do Wągrowca mając za sobą najdłuższą jak do tej pory serię wygranych meczów z rzędu. Dwa wygrane spotkania i dobra passa się skończyła, Portowcy w fatalnym stylu przegrała mecz, a straty są dużo większe niż rosnący dystans do lidera tabeli.
W pierwszej połowie piłkarze Pogoni oddali trzy niecelne i ani jednego strzału na bramkę rywali. Warto także dodać, że te niecelne strzały padały ze stałych fragmentów gry. Nielba nie prezentowała zbyt wysokiego poziomu, ale przynajmniej wiedziała, gdzie znajduje się bramka rywali. Wiedziała i wykorzystywała tą wiedzę, bowiem już w 7 minucie Maxwell Kalu trafił w słupek bramki Roberta Binkowskiego. 
Trzy minuty później Mikołajczak swobodnie dogrywa wzdłuż linii końcowej i Kalu zapewnił prowadzenie Nielbie.
Pogoń zdołała odpowiedzieć.  W 13 minucie z rzutu wolnego uderzał Paweł Skrzypek… i tylko tyle można napisać o tym stałym fragmencie gry. W 20 minucie trener Mandrysz musiał dokonać pierwszej zmiany, bowiem Radosławowi Bilińskiemu odnowiła się kontuzja. W miejsce kapitana Pogoni wszedł Adrian Sobczyński. Nie był to koniec osłabień drużyny. W 27 minucie żółtą kartką ukarany zostaje Mariusz Szyszka. 6 minut później musiał już opuścić boisko. W walce o piłkę Szyszka zbyt wysoko uniósł nogę, a na którą „nadział” się Mikołajczak, który wrócić do gry z opatrunkiem na głowie. Na boisko nie wrócił za to Szyszka, który obejrzał za to zagranie czerwoną kartkę. Decyzja sędziego dziwi, bowiem zagranie nie było brutalne, a żeby usunąć zawodnika z boiska wystarczyło pokazać mu drugą żółtą kartkę. A tak Szyszka będzie mógł w spokoju przygotowywać się do konsultacji kadry U-21, bowiem czerwony kartonik nie pozwoli zagrać mu dwóch następnych ligowych spotkaniach.
Nie był to koniec nieszczęść jakie spotkały drużynę Pogoni. Do pięknej katastrofy brakowało jeszcze rzutu karnego. Tuż przed końcem pierwszej połowy Binkowski sfalował Maciejaka i w polu karnym, a sędzia wskazał na 11 metr. Na 2:0 pewnie podwyższył Bartkowiak i piłkarze udali się na przerwę.
Z pewnością gorąco było w szatni gości, gdzie trener Mandrysz mobilizował swoich podopiecznych. Dało to efekt, bowiem grając w osłabieniu Portowcy prezentowali znacznie lepszy futbol i co więcej odnaleźli drogę do bramki Nielby. Celny strzał Rydzaka, Binkowski dobrze interweniował w sytuacji sam na sam, celne uderzenie wprowadzonego zadrugą połowę Parzego. Przez pierwsze minuty gospodarze nie mogli wyjść z własnej połowy. Szczęście nie trwało jednak długo. W 58 minucie za zagranie ręką drugą żółtą kartkę obejrzał Piotr Kołc i Pogoń grała już tylko 9 piłkarzami i o korzystnym wyniku można było już zapomnieć. W 68 minucie poprzeczka uratowała Pogoń przed stratą bramki. Portowcy zagrażali jednak bramce rywali, narażając się przy tym na groźne kontry. Najbliżej zdobycia bramki dla Pogoni był Paweł Posmyk, który zmienił Macieja Ropiejkę. W 78 minucie napastnik Pogoni uderzał na bramkę po dośrodkowaniu Skrzypka, ale na posterunku był Wicher, który zdołał, choć nie bez problemów, obronić strzał Posmyka.
Bezpieczne prowadzenie Nielby, niemoc osłabionej Pogoni sprawiły, że kolejne minuty dłużyły się na boisku. Warto jedynie odnotować, że jedna z kontr Nielby w 89 zakończyła się bramką Mikołajczyka, która ustaliła wynik spotkania na 3:0.
Pogoń nie przywiozła z Wągrowca punktów, przywiozła za to kontuzje i kartki, które nie pozwolą na grę trójce piłkarzy. Portowcy pokazali jednak, że potrafią, a przynajmniej starają się walczyć. Grając dziewięcioma piłkarzami w drugiej połowie potrafi zepchnąć rywala do defensywy… (źródło: PogonOnline.pl/Dariusz Śliwiński)

    Wypowiedzi pomeczowe

Piotr Mandrysz, trener Pogoni: - Przyjechaliśmy do Wągrowca na nastawieniem walki o trzy punkty. Jednak trudno jest marzyć o wygranej, skoro popełnia się takie błędy, jakie popełniliśmy przy dwóch pierwszych bramkach. Pierwsza to efekt nie doświadczenia jednego z obrońców. Druga to skutek złej decyzji. Piłkę trzeba było wybić piłką na rzut rożny, albo aut, natomiast próba wyjścia z tej sytuacji skończyła się rzutem karnym i praktycznie było po meczu. Biorąc pod uwagę, że od 30 minuty graliśmy w dziesiątkę, a później w dziewięciu to jedyne co mogliśmy robić to rozpaczliwie dążyć do zmiany niekorzystnego dla nas wyniku. Z przebiegu spotkania zwycięstwo Nielby był zasłużone, chociaż uważam, że za wysokie.
Krzysztof Knychała, trener Nielby: - Dla nas najważniejsze było przede wszystkim zdobyć trzy punkty. Nie od razu chcieliśmy atakować Pogoni. Woleliśmy wyprowadzać kontry z głębi. Na szczęście mecz nam się w miarę szybko ułożył. Jeszcze przed zdobyciem pierwszej bramki Kalu uderzył w słupek. Spotkanie w zasadzie ułożyło się w pierwszej połowie. O drugiej chcemy jak najszybciej zapomnieć, bo Pogoń grała bardzo ambitnie do ostatniego gwizdka.
 - Do gry każdej formacji w drugiej połowie mogę mieć pretensje. Powinniśmy strzelić jak najszybciej trzecią bramkę i byłoby po meczu. Wyszliśmy na drugą połowę spokojni. Pogoń ambitnie próbowała dążyć do zmiany rezultatu, ale to wynik idzie w świat. Dla nas najważniejsze są punkty. Przeanalizujemy nasze błędy w drugiej połowie i wyciągniemy wnioski.
(źródło: PogonOnline.pl/Dariusz Śliwiński)


    Zapowiedź meczu

Już w sobotę zawodnicy szczecińskiej Pogoni będą walczyć o kolejne ligowe punkty. Tym razem Portowcy wybiorą się do Wągrowca, gdzie staną w szranki z miejscową Nielbą.

Klub z Wągrowca powstał 26 kwietnia 1925 roku. Pomimo, że od tej daty minęły już 83 lata Nielba nigdy nie zagrała wyżej, niż w obecnej II lidze. Wągrowiczanie czterokrotnie brali udział w barażach o awans do III ligi. Pierwszy raz żółto-czarni ograli jedenastkę Wielimia Szczecinek, jednak przez reorganizację rozgrywek nie zostali do nich dopuszczeni. Kolejny raz wągrowiczanie o awans walczyli w sezonie 2004/2005, jednak od Nielby lepsi okazali się zawodnicy Kani Gostyń. Rok później wągrowiczanie znowu zakwalifikowali się do baraży, przegrywając w nich z Jarotą Jarocin. Co nie udało się trzy razy musiało udać się za czwartym. W sezonie 2006/2007 Nielba zajęła 1.miejsce na koniec sezonu i po raz kolejny wzięła udział w barażach. Tym razem żółto-czarni pokonali Piasta Kobylin i wywalczyli historyczny awans. W swoim pierwszym sezonie na tym szczeblu rozgrywek beniaminek z Wągrowca zajął 3. miejsce na koniec sezonu, co jest najwyższą lokatą w historii klubu. 27 sierpnia 2008 roku klub odniósł jeszcze jeden sukces. Wągrowiczanie po zwycięstwie 1:0 wyeliminowali z rozgrywek Pucharu Polski Śląsk Wrocław. W obecnym sezonie sobotni rywal Portowców radzi sobie bardzo dobrze. Po 12. kolejkach żółto-czarni zajmują 6. lokatę, mając na koncie tyle samo oczek co Portowcy. W ostatniej kolejce zawodnicy Nielby pokonali w Tychach miejscowy GKS 2:1.

Po serii trzech meczy bez zwycięstwa Duma Pomorza wreszcie zaczyna nabierać wiatru w żagle. Pod wodzą nowego szkoleniowca Portowcy najpierw ulegli na własnym boisku Zagłębiu Sosnowiec 1:2, aby potem w dramatycznym spotkaniu pokonać zespół Polonii Słubice 4:3, a następnie przed własną publicznością ograć Chemik Police. Gra szczecińskiego zespołu pomału zaczyna nabierać polotu. Portowcy stwarzają dogodniejsze sytuacje, oddają więcej strzałów. Trener Mandrysz nie będzie mógł jutro skorzystać z dwóch kluczowych zawodników dumy Pomorza. Pierwszym z nich jest Ferdinand Chi-Fon, który jeszcze nie powrócił do zdrowia po kontuzji odniesionej w meczu z Rakowem Częstochowa. Poważniejszy problem szkoleniowiec szczecińskiego zespołu będzie miał z obsadą bramki Portowców. Do końca rundy nie zagra dotychczasowy pewniak między słupkami zespołu Pogoni, Damian Wójcik. Od kilku spotkań w bramce stoi Robert Binkowski.
-Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że bramkarz, który tej jesieni był z namaszczenia pierwszym bramkarzem ma złamaną nogę, a na ławce rezerwowych siedzi piętnastolatek. Jeśli mam oceniać postawę Roberta Binkowskiego, to muszę powiedzieć, że jestem mu wdzięczny za jego dzisiejszą grę, bo grał z gorączką i praktycznie nadawał się do zmiany. – taką odpowiedź dał zapytany o ocenę gry bramkarza Pogoni trener. Miejmy nadzieję, że dyspozycja Binkowskiego pozwoli mu na zatrzymanie ataków napastników Nielby.

Początek spotkania w sobotę o godzinie 15. (źródło: PogoOnLine.pl/Mikołaj Kuźniarski)


  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności