www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Felietony
Reportaż ligowy - Pogoń Szczecin
W najnowszym numerze „Piłki Nożnej” z cyklu „Reportaż ligowy” można przeczytać dość obszerny artykuł o Pogoni, czyli ostatnie wydarzenia w klubie i wokół niego oraz o wcześniejszych zmianach trenerów w Pogoni. Nie dowiemy się tu nic, czego wcześniej już byśmy nie wiedzieli, lecz mimo wszystko warto poczytać jak na tą cała sytuację wygląda z drugiej perspektywy...

Tupot białych mew

Pogoni Szczecin nigdy nie brakowało wiernych kibiców i kłopotów z płynnością finansową. Mocarstwowe ambicje bordowo – granatowych ciągle rozbijają się o zakulisowe przepychanki. Kibice wierzą, że nie zdrowa atmosfera wokół przechodzi powoli do historii i nastaną wreszcie tłuste lata dla Portowców. Pomóc ma w tym czeska szkoła futbolu, która choć niekoniecznie sprawdza się w Zabrzu, a już zdążyła nie sprawdzić się w Poznaniu – jest w Polsce nad wyraz hołubiona.

Kiedy w zeszłym sezonie Pogoń wygrywała drugą ligę przy największej w Polsce publiczności, drużynę prowadził jeszcze Bogusław Baniak. Trener zżyty z miastem, bardzo lubiany przez kibiców, potrafił zbudować prawdziwy kolektyw – wreszcie nie było żadnych grup i podgrupek, a w kadrze znaleźli się zawodnicy, dla których gra w Pogoni stanowiła nobilitację.

Sporne premie

Po awansie do ekstraklasy – wbrew regule, że lepsze jest wrogiem dobrego – kierownictwo morskiego klubu zatrudniło jednak nowego szkoleniowca – szerzej nieznanego Czecha Pavla Malurę, przesuwając Baniaka na wymyśloną pozycję trenera – selekcjonera. Sztuczny twór, kiedy to cała Polska śmiała się z faceta, po którym było widać, że znacznie lepiej czuje się w dresie niż w garniturze i że ciemne okulary wciska niepotrzebnie, bo i tak dobrze mu z oczu patrzy, trwał tylko dwa miesiące. Malura zawiódł i wrócono do sprawdzonego modelu.

Baniak po kilku ligowych porażkach też długo na gorącym stołku nie usiedział. – O mojej dymisji zadecydowało wiele przyczynmówi. – Zapewne także i miłość panów Dawida i Antoniego Ptaków do czeskiej szkoły futbolu. Zostałem przeniesiony na stanowisko dyrektora sportowego, a moje miejsce zajął Bohumil Panik.

Nie wiadomo, czym dokładnie czeski trener tak oczarował Ptaków podczas kilkugodzinnej dyskusji, bo przecież w zeszłym sezonie kompletnie zawiódł w Lechu Poznań, ale dostał w Szczecinie duży kredyt zaufania. – Pogoń będzie grała ładną, ofensywną piłkęmówi Panik. – Mamy tu dużo bardzo uzdolnionych zawodników i myślę, że po solidnym przepracowaniu przerwy zimowej możemy być jeszcze groźniejsi.

Na dzień dobry Panik dowiedział się jednak, że drużyna nie jest do końca zasolona z przedsezonowego systemu premiowania. Rada zespołu, szkoleniowcy prezesi podzielili rundę jesienną na trzy okresy i po każdym z nich piłkarze mieli dostawać wypłaty, pod warunkiem jednak, że będą zajmować miejsce w tabeli powyżej dziesiątego. Po drugim okresie – dziewięciu rozegranych kolejkach – Portowcy nie znajdowali się na takiej pozycji wynikły nieporozumienia. Sprawa dotyczyła podobno 30 tysięcy złotych do podziału za wygraną, a że Pogoń wygrała dwa mecze i jeden zremisowała, piłkarze liczyli, Ze uda im się zgarnąć około 75 tysięcy złotych. Każdy grosz się liczy, zwłaszcza, że za występy w Pucharze Polski nie dostają premii. Panik proponował zmianę systemu wypłat, ale na razie, przynajmniej do końca rundy jesiennej, wszystko zostało bez zmian.

Cięcia

Podczas ligowego meczu z Cracovią w okolicach szatni kręcił się podejrzany typ. Śniada cera, starte dżinsy, tanie adidasy, mimo pierwszych jesiennych przymrozków – zaledwie skórzana kurteczka, a w ręku reklamówka z hipermarketu. Dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się można było poznać Giuliano – niegdyś przecież wielką gwiazdę Legii Warszawa, a ostatnio zarabiającego 80 tysięcy rocznie piłkarza Pogoni. Z Brazylijczykiem – w ramach oszczędności na początku listopada rozwiązano jednak kontrakt, co ciekawe – za porozumieniem stron.
Blady strach padł na pozostałych Portowców, bo zaczęli się obawiać czy przypadkiem nie będą następni w kolejce do zwolnienia. Lokalna prasa informowała jakoby pierwszy na liście był ten najwięcej zarabiający – Olgierd Moskalewicz, ale wymieniano także M. Terleckiego, G. Matlaka, A. Bugaja i W. Grzankę. – Nie chcę rzucać nazwiskamipowiedział prezes Dawid Ptak. Wiadomo jednak, że pożegnanie się z tymi, którzy stanowią duże obciążenie dla klubowego budżetu, niewiele wnoszą do gry głównie wieczni rezerwowi. Nie wiem jednak, kto naopowiadał takich bzdur o Moskalewiczu. Przecież to jest akurat wyróżniający się piłkarz! Poza tym nie będę podejmował decyzji sam, lecz po konsultacji z trenerem Panikiem.
Pierwszy do odlotu powinien się, więc szykować wiecznie niespełniony talent, a w rzeczywistości piłkarz od lat jadący na przede wszystkim na uznanym nazwisku ojca –Terlecki. Podobno chętnie zatrudniłby go w drugoligowym Widzewie Łódź, Stefan Majewski. – To moje miasto, tam grałem najlepiej - mówi zawodnik. - Chciałbym dostać szansę i grać w Szczecinie, ale Łódź bardzo miło wspominam.

Stara śpiewka

Planowane zwolnienia w Pogoni to efekt braku porozumienia klubu z miastem. Antoni Ptak zobowiązał się przekazywać na konto klubowe 300 tysięcy złotych miesięcznie, jednak potrzeba przynajmniej dwa razy tyle. Wypracowaniem takiej kwoty miał zająć się zarząd i przy pomocy miasta oraz lokalnych biznesmenów zbilansować budżet.
Okazuje się, że wkrótce bieg zdarzeń może jednak powrócić na dobre dla Pogoni tory. Na początku listopada miasto zmieniło wcześniejszą decyzję o przyznaniu zaledwie 30 – zamiast 45 procent – wpływów z opłat targowych, jakie inkasenci zatrudnieni w szczecińskim klubie, zbiorą podczas odbywającej się na jego obiektach giełdy. Ustalono nawet, że do wysokości 4 milionów zysku, MKS-owi przysługuje 45 procent, natomiast od każdej następnej ponad program zarobionej złotówki – aż 90 procent! Ma to zmobilizować do lepszego ściągania opłat. Wrócił także temat inwestycji Ptaków na Śnieżnej Górce w Podjuchach. Dobroczyńcy Pogoni chcieli tam kiedyś wybudować kompleks handlowo – sportowy, gdzie znalazłby się boiska treningowe, sztucznie zaśnieżane trasy zjazdowe, hotel, restauracje i oczywiście centrum handlowe. Podpisano już nawet list intencyjny z prezydentem miasta – Marianem Jurczykiem, który wspólnie z radnymi zadecydował o przekazaniu terenów bez żadnego przetargu. Kiedy jednak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad zapowiedziała, że żadne zjazd z autostrady nie jest przewidywany w okolicach Śnieżnej Górki, rozczarowany Antoni Ptak wycofał się z inwestycji? Znowu jednak przed kilkoma dniami wycofał ten wniosek i nie jest wykluczone, że Pogoń będzie dofinansowana z dwóch źródeł – z inkasa i Śnieżnej Górki. Podobno już teraz nie podoba się to wielu radnym.
Ciągle natomiast toczy się proces pomiędzy właścicielem upadłej SSA Pogoń Lesem Gondorem jego firmą Mat - Trade, a miastem. Chodzi oczywiście o przekazanie pod inwestycję handlowe terenów wokół stadionu. Po decyzji sądu polubownego nakazującej wypłacenie Gondorowi odszkodowania wraz z odsetkami na sumę blisko 30 milionów złotych sprawę skierowano do sądu okręgowego, który tym razem przyznał rację miastu. Jak można było się spodziewać pełnomocnicy Gondora od razu skierowali sprawę do sądu apelacyjnego. W międzyczasie odbyło się spotkanie przedstawicieli rad osiedlowych z Pogodna, Turzyna, Świerczewa i Łękna – a więc najbliższych stadionowi dzielnic. Ustalono, że sporne tereny powinny być przeznaczone na park rekreacji. Innymi słowy: mieszkańcy powiedzieli głośne tak dla basenów, kręgielni, sauny, kina, a nawet hotelu i głośne nie dla hipermarketów.
Ludzie związani z klubem sugerują jednak, że najbardziej przydałaby się modernizacja stadionu, który należy do miasta. Komicznie wyglądają plażowe parasole zamiast dachu na trybunie dla VIP-ów, komfort oglądania meczów z innych miejsc także nie jest wysoki. Poza tym obiekt imienia Floriana Krygiera ciągle jest w kształcie podkowy i za jedna z bramek znajduje się nie trybuna, lecz boczne boisko, co przy olbrzymiej frekwencji w Szczecinie jest zwykłym marnotrawstwem pieniędzy.
Przetarg na budowę wygrało warszawskie biuro BeMM Architekci, gdyż inne oferty nie spełniały kryteriów. Ponieważ jednak z taką decyzją nie zgodził się jeden z dwóch pozostałych ewentualnych wykonawców sprawa trafiła do sądu. Jeżeli wniosek zostanie odrzucony, miasto podpisze umowę z BeMM jeszcze w listopadzie. Prace –pokrycie dachu i przebudowę trybun zająłby zaledwie trzy miesiące, ale wystartować mogłyby dopiero w 2006 roku, gdyż na razie w budżecie Szczecina nie przewidziano funduszy na inwestycję w sport.

Szczeciński Urugwaj

Już jednak w trakcie najbliższej przerwy zimowej dojdzie do zmian w zespole. Poza wspomnianym pożegnaniem rezerwowych, planuje się ściągnięcie kilku nowych twarzy. Pierwszy nowicjusz przyjechał w listopadzie. 33- letni Urugwajczyk Fernando Silvera, wypatrzony przez prezesa Ptaka latem w Brazylii, to podobno czarodziej piłki nożnej. Jeżeli kwestie pomocy ze strony miasta, zostaną pozytywnie rozwiązane, Pogoń wzmocnią także bardziej perspektywiczni piłkarze. A jeżeli nie- znowu będzie się pisać o spornych terenach, radnych, biednych kibicach bez drużyny. I wszyscy będą mieli kaca.

Podziękowania dla Boberka za dostarczenie materiału.

Autor: -
Data: wtorek, 23 listopada 2004 r., godz: 00:00
Źródło: Piłka Nożna



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności