www.pogononline.pl www.pogononline.pl
top_3
top_2
 
Gryf
Felietony
Grunt to kasa
Zapraszamy do przeczytania felietonu Przemysława Iwańczyka z Gazety Wyborczej, który jak to wcześniej już bywało dość wnikliwie po raz kolejny analizuje przygodę z futbolem obecnego właściciela Pogoni Antoniego Ptaka. 

Dla Antoniego Ptaka, właściciela Pogoni Szczecin, tydzień bez historii, która nie dotyczyłaby jego klubu i nie obiegłaby wszystkich gazet, jest tygodniem straconym.
Ostatnio wytrzymał dość długo, bo od kolejnej zmiany (powrotu) trenera minęło aż 21 dni. Tym razem biznesmen ze Rzgowa ogłosił znaczne cięcia budżetu klubu - aż o pół miliona złotych miesięcznie.
- Będzie to dla nas powolna agonia. Bez tych pieniędzy nie widzę szans na utrzymanie w pierwszej lidze - żali się na łamach "Przeglądu Sportowego" Krzysztof Waszak, prezes klubu.
A sam Ptak tłumaczy: - Odkąd tylko przejąłem Pogoń, zapowiadałem, że klub nie może utrzymywać się wyłącznie z pieniędzy wygenerowanych pod Łodzią (z centrum targowego). Obiecałem przywrócić w Szczecinie pierwszą ligę i słowa dotrzymałem. Ale chciałem, żeby Pogoń otrzymała możliwość przeprowadzenia w mieście inwestycji, która po pewnym czasie zaczęłaby być dochodowa.
Szantaż, który znakomicie wpisuje się w scenariusz serialu z Antonim Ptakiem w roli głównej. Przypominając sobie wcześniejsze odcinki, łatwo przewidzieć kolejne. Zupełnie jak w brazylijskiej - jak przystało na klub, w którym gra aż sześciu graczy z Ameryki Południowej - telenoweli.
Przed laty, kiedy Ptak był właścicielem ŁKS Łódź, co chwila szantażował kibiców i władze miasta. Odchodzę, zostaję, odchodzę, zostaję - powtarzał na przemian z równą stanowczością, co nie przeszkadzało mu w tym czasie sprzedawać najlepszych piłkarzy i zarabiać za nich niemałe pieniądze (Tomasza Kłosa, Mirosława Trzeciaka, Marka Saganowskiego, Tomasza Kosa, Rafała Niżnika).
Trzeba mu jednak oddać, że był konsekwentny - w końcu odszedł. Co prawda zostawił klub bez długów, ale też bez wartościowych piłkarzy (tych, do których miał prawa, ale ich nie sprzedał, wypożyczał po klubach ekstraklasy) i pieniędzy, które obiecywał co miesiąc przekazywać. ŁKS nie podniósł się do tej pory.
W Szczecinie Ptak też już kilka razy odchodził. Na razie nieskutecznie, zatem musi go jeszcze coś trzymać. "PS" komentuje zniecierpliwienie Ptaka: "Wygląda jednak na to, że tym razem nie są to wyłącznie groźby właściciela Pogoni. W Szczecinie od dawna krąży plotka, że Antoni Ptak, lada chwila połączy siły ze starszym bratem Edwardem, do którego należy większościowy pakiet akcji Śląska. Wrocławski klub jest liderem II ligi. Tak więc Antoni Ptak zamiast w Szczecinie, swoje piłkarskie ambicje może realizować nad innym miastem leżącym nad Odrą".
To też już było. W sierpniu 1995 roku, będąc właścicielem ŁKS, chciał zainwestować w Piasta Gliwice. Warunek - musi wygrać przetarg na dzierżawę i zagospodarowanie giełdy samochodowej w Gliwicach. Interes nie wypalił, więc niespełna trzy lata później Ptak postanowił wynieść się na Wybrzeże. Jego przygoda z drugoligową Lechią-Polonią Gdańsk, której został głównym udziałowcem, trwała raptem kilka miesięcy, bo pozapiłkarskiego biznesu tam nie rozkręcił. Choć jak zwykle narzekał, że dołożył do interesu, nabył prawa transferowe do najlepszych gdańskich wychowanków - Jacka Paszulewicza i Ariela Jakubowskiego, więc raczej wyszedł na swoje.
Po odejściu z ŁKS Ptak na nowo pokochał Piotrcovię, której już wcześniej stał się właścicielem, a dotąd zaniedbywał. Później mu przeszło i w 2002 roku zapragnął budować wielki Widzew (mówił, że robi to dla satysfakcji, bo nie zna takiego, który zarobiłby na piłce nożnej). Jednym z pomysłów na stworzenie potęgi miała być fuzja z Piotrcovią. Z planów wyszły nici, więc Ptak połączył siły ze sponsorami Ceramiki Opoczno (klub ten zlikwidowano) oraz RKS Radomsko (skończył w III lidze) i przeniósł Piotrcovię (jej stadion niedawno zburzono) do Szczecina.
Czekam z niecierpliwością na chwilę, kiedy Ptak rozważy przenosiny do jakiegoś klubu z Marsa, gdzie jest naprawdę sporo terenów pod inwestycje. I niech już stamtąd nie wraca.

Autor: Przemysław Iwańczyk
Data: czwartek, 22 września 2005 r., godz: 00:00
Źródło: Gazeta Wyborcza



Brak komentarzy do tego artykułu. Może dodasz swój?



Komentarze służą do prezentacji opinii odwiedzających, którzy są w pełni odpowiedzialni za swoje wypowiedzi.
Serwis PogonOnLine.pl w żaden sposób nie odpowiada za opinie użytkowników.
Zastrzegamy sobie jednak prawo do usuwania, modyfikowania wybranych komentarzy.

  (p) 2000 - 2019   Gryf
© Pogoń On-Line
  Gryfdesign by: ruben 5px redakcja | współpraca | ochrona prywatności